Autoreklama

Autoreklama

2017/11/17

Nowe w książkościsku

Do tej pory byłam przekonana, że upał to najgorsza forma istnienia świata, jednak tegoroczny listopad mocno załazi mi za skórę. Śledzę prognozy pogody wypatrując przejaśnień, które z dnia na dzień przesuwają się coraz bardziej w głąb tygodnia i kraju. Jedynym ratunkiem są książki.



Pulę finansów na nowe mam ograniczoną, więc muszę dobrze wybrać. Z nowości zdecydowałam się na "Kaukasis" Olii Herkules - przepiękny, kulinarny reportaż i te niesamowite, naturalne zdjęcia! Kolejny raz przekonuję się, że reaktywacja przepisów ma dla mnie większe znaczenie niż tworzenie nowych. Z nostalgią błądzę wzrokiem po tej uszczerbionej w dawny sposób rzeczywistości.

Zamówiłam też "Kuchnię Słowian" Hanny i Pawła Lisów (nagrodzoną w kategorii Prix de la Litterature Gastronomique). Dieta słowiańska wczesnego średniowiecza - nasze kulinarne korzenie. Zaskoczył mnie szarłat (amarantus), soczewica, konopie siewne. Len zamiast rzepaku, kasza owsiana. Jestem przekonana, że jako organizmy opornie poddające się procesom ewolucyjnym, łatwiej trawimy i przyswajamy to co od pokoleń rosło na naszej ziemi. 

Z tekstów bardziej czytanych "Piano rysuje sufit", ze względu na Autorkę. Jeszcze nie zaczęłam czytać a już wolałabym prędko nie skończyć. Nie oparłam się też promocjom: na nową "Jadłonomię" i "Rośliny nas ocalą". Teraz najchętniej zakopałabym się z nimi pod kocem lub w kuchni. Życie jednak wzywa.

1 komentarz:

  1. Z jedzeniem, jak z ogrodami - najlepiej wpasować się z roślinami w otaczający krajobraz, komponować z tego co rośnie wokół bo wiadomo, że da radę na tym samaym gruncie.
    Jak zwykle - to co czytasz jest przeogromnie ciekawe! :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję

Halo grzyby

Długo wyczekiwany wysyp prawdziwków i opieniek, przy czym kolejny raz przekonuję się, że od boczniaków wolę pieczarki a opieńki jakoś mi nie...