Blue Monday w Mrau Cafe

W ten rzekomo najbardziej depresyjny dzień w roku ładowaliśmy baterie w kociej kawiarni - przemiłe towarzystwo do pysznej kawy z ciastkiem. W Lublinie Mrau Cafe jest na Orlej, a że właśnie zaczęły się ferie - polecamy. Do pełni szczęścia brakowało nam tylko naszej bezwłosej sfinksicy (klik), ale po powrocie do domu daliśmy jej sczytać wszystkie smsy jakie zostawili na nas mraukawowi gospodarze (pies pod domem też czytał).

Koszyk dla kotów a kawa dla ludzi.
Jest nawet minibeza wegańska!

Mój Magiczny Las zimą

Znajdź miejsce, gdzie oddycha przyroda. Natura (we wszystkich jej formach) to czysta prawda - oddychaj, wpuść ją do siebie. Ma w sobie boską moc i nieustającą, odnawialną, instynktowną chęć przywracania równowagi wszystkiemu, co jest niepewne, zachwiane, podszyte fałszem. Naprawi i ciebie (Między światami, Beaty Pawlikowskiej).


Mój Magiczny Las zimą (późną jesienią wygląda tak - kilk). Wracam tam, by uczyć się leśnej prostoty, prawdy, równowagi i siły (na pierwszym zdjęciu Nasza i Zapracowany - wierni towarzysze moich leśnych wypraw). Pozdrawiam Was ciepło w niełatwym dla mnie styczniu.

Termostforek

Skórzasty, brzoskwiniowo-zamszowy i ciepły, niemalże gorący, idealnie sprawdza się w roli termoforka.


Styczeń to u nas trudny miesiąc pracy nad sobą, ogarniania spraw pilnych, czekania na dobre zmiany, zdrowienia po chorowaniu. Królują kulinarne szlagiery i niełatwe filmowo-książkowe tematy ("Czerwony porucznik", "Mój rower", "Oby cię matka urodziła"). Jedynie kot łagodzi domowe obyczaje.

PS. Szczotkujecie ciało? Ten prosty zabieg poprawia ukrwienie i elastyczność skóry, wspomaga też działanie układu limfatycznego. Od dziś porządna szczotka i regularny masaż!

Kurcze pieczone

Z hyzopem (koniecznie) i jabłkami (opcjonalnie). Danie z jednej strony banalnie proste, z drugiej - wykwintne, odżywcze i bardzo smaczne. U nas na Trzech Króli. Szczegółowo o hyzopie przeczytacie na blogu Klaudyny Hebdy - klik.


Składniki: kurczak zagrodowy, 100g masła, 1 łyżka hyzopu, pół łyżki bertramu, pół łyżeczki galgantu i pieprzu kubeba, 2 łyżki soli bez antyzbrylaczy, 1-2 małe cebule, kilka ząbków czosnku, opcjonalnie 2-3 jabłka.

Kurczaka płuczę i osuszam, obsypuję solą. Wkładam go do żaroodpornego naczynia z przykrywką. Masło rozpuszczam z przyprawami, polewam nim kurczaka (również w środku), rozsmarowuję. Do środka kurczaka wrzucam cebulę i czosnek. Jeden z ząbków kroję na plasterki i posypuję mięso. Tak przygotowanego zostawiam na noc w lodówce.

Następnego dnia piekę w 200 stopniach półtorej-dwie godziny: po pół godzinie przekręcam go na drugą stronę, po kolejnej zlewam wytopiony tłuszcz, ostatnie pół godziny piekę w otwartym naczyniu, dokładając przekrojone na pół jabłka. Kilka razy podlewam mięso wytopionym tłuszczem, żeby zrobiła się ładna skórka.

Styczniowe poranki są bardzo monochromatyczne

Znajdziecie tu prawdziwe dania i prawdziwe fotografie, bez polepszaczy: fotoszopu, kadrowania... To taki mój mały protest przeciwko chemizacji i efekciarstwu. Ćwiczę rzemieślnictwo i autentyczność.


Etap pogoni za kulinarną modą też mam już chyba za sobą - nie chce mi się przerabiać przysłowiowego buraka na puder, zmęczyły mnie kuchenne akrobacje. Wyzwanie? - jeść przez tydzień-miesiąc codziennie na śniadanie to samo! Na zdjęciu owsianka z jabłkami i kawa. Da się? Będę upraszczać - nie komplikować, przywracać - nie wydziwiać i jak najmniej marnować.

Wkrótce pojawi się też trochę dań retro rodem z PRLu - zaglądajcie, wiem że lubicie. A jeśli ktoś chciałby usłyszeć mój głos to zapraszam na "Niezłe ziółko" do Radia Lublin - klik, klik.

Witam Was w Nowym Roku chlebem i przyprawami

Proste, świeże i dobrej jakości jedzenie może nas zaskoczyć potęgą smaku. Dziś proponuję orkiszowy chleb na zakwasie z przyprawami.


Piekę go w domu (przepisy znajdziecie w poście "Nowy chleb na nowy rok" - klik), kroję na kromki, smaruję masłem i posypuję świeżo zmieloną lub utłuczoną w moździerzu przyprawą (po jednej na każdej kromce). Moje ulubione to kamforowy pieprz kubeba i aromatyczny koper włoski. A Wy jakie lubicie najbardziej? Umielibyście rozpoznać je z zamkniętymi oczami? Spróbujcie!

PS. Prawdziwy orkiszowy chleb na zakwasie w Warszawie piecze Piekarnia Krzosek a podwarszawskich Łomiankach Piekarnia Piwońscy. W Lublinie łatwiej o dobry żytni chleb (skład: mąka żytnia, woda, sól). Macie swój ulubiony?

Orkiszowe tortille na wrapy

Zamiast kupować gotowe wrapy/tortille w marketach, lepiej kupcie dobrą mąkę i zróbcie je sami. To łatwe, a unikniecie w ten sposób dodatku obciążającej organizm, niepotrzebnej chemii.


Składniki na ciasto: 4 szklanki mąki orkiszowej (polecam typ 405, ale 630 albo wymieszana z razową też będzie dobra), 240 ml gorącej wody, 4 łyżki oleju, 1 łyżeczka soli kamiennej (bez antyzbrylaczy), dodatkowo odrobinę mąki do podsypywania, ale zwykle nie jest konieczna.

Mąkę przesiewam do dużej miski, zalewam gorącą wodą i odczekuję chwilę, niech się zaparzy. Po chwili dodaję resztę składników (olej, sól) i zagniatam ciasto. Zbite w kulę odstawiam na kwadrans - pół godziny niech odpocznie. Aby nie wyschło, zwilżam je wodą i przykrywam ściereczką.

Teraz odrywam niewielkie kawałki i rozwałkowuję na cienkie okrągłe placki. Dobrze wyrobione, orkiszowe ciasto zwykle nie klei się do blatu/stolnicy i jest elastyczne. Aby placki były okrągłe można wycinać je przykładając odpowiednich rozmiarów miskę. Jeśli jednak lubimy cienkie, można ciasto lekko ponaciągać palcami, fakturą przypomina przecież ciasto na pierogi. Teraz smażę placki na suchej, dobrze rozgrzanej patelni z obu stron, aż się lekko przyrumienią. Dodatki są kwestią dowolną, zależną od tego co z naturalnych rzeczy jest aktualnie najbardziej dostępne.

Ku pamięci: pomysł zaczerpnęłam z książki Julity Bator "Zamień chemię na jedzenie - nowe przepisy".