Tłusty Czwartek

Moje tegoroczne propozycje: falafele (klik po przepis) albo pączki (klik) w głębokim tłuszczu smażone, ciastka z masła orzechowego (klik) i kluski na parze (można tłustym nadziać - klik). Wszystko w temacie "okrągłe".


A od piątku będziemy topnieć jak śnieg. Zastanawiam się nawet, czy nie zrobić sobie jakiegoś postu od (kulinarnych) postów?

W ramach antylansu - pierogi z wiśniami ze słoika

W kuchni jak w życiu, nie wszystko jest "jak z obrazka". I nie musi. Zbiorowa iluzja, w której uczestniczymy i którą sami tworzymy, szkodzi. Zdjęcia miej lub bardziej zmienione w procesie postprodukcji stają się bardziej ilustracją (czasem artystyczną) niż fotografią. I wszystko ok - dopóki nie udajemy, że takie zmiany nie miały miejsca, że to prawdziwy świat i prawdziwi w nim ludzie. 


(tak - było ciemno i tak - są nierówne)

Pierogi (wcześniej bułki drożdżowe) to dla mnie wyzwanie opanowane póki co na trójkę z plusem (ale się nie poddaję). Jestem "sierotą kulinarną" żywioną zbiorowo na stołówkach i w barze "Kaprys" (mama nie była boginią kuchni, nie wychowywała mnie żadna babcia od obiadków a tato preferował grochówkę i sos myśliwski). Czy jestem przez to mniej wiarygodna? Nie, bo skoro mogę ja, może każdy - do dzieła.

Wersja bez jajka: 4 szklanki mąki (używam orkiszowej), półtorej szklanki gorącej wody (lub mleka), 4 łyżki oleju, 1 łyżeczka soli bez antyzbrylaczy, wersja z jajkiem1 kg mąki orkiszowej, 1 wiejskie jajo, szczypta soli bez antyzbrylaczy, dobrze ciepłej wody tyle ile ciasto zabierze (2 - 2,5 szklanki), można dać łyżkę oleju, plus (niezależnie od wersji) słoik kandyzowanych wiśni do nadziania pierogów (domowe - klik), słodka śmietana do ich polania. 

Mąkę przesiewam do dużej miski, zalewam gorącą wodą i odczekuję chwilę, aż się zaparzy. Dodaję resztę składników (olej, sól, czasem jajko) i zagniatam ciasto. Zbite w kulę odstawiam na kwadrans (do pół godziny), niech odpocznie. Aby nie wyschło warto zwilżyć je wodą i przykryć ściereczką. 
Ciasto dzielę na 2-3 części i kolejno cienko rozwałkowuję, wykrawam szklanką kółka, napełniam wiśniami i zlepiam (pomagam sobie "szczęką" do pierogów). Wrzucam na osolony wrzątek i gotuję minutę od wypłynięcia. Podaję polane słodką śmietaną i syropem z wiśni.

PS. Uładzony świat zamyka nas na zachwyt pięknem nieoczywistym.  A pierogom nie odpuszczę - dają tak dużo możliwości.



Rozsądne jedzenie - wyższa sztuka niemarnowania

Dawniej niemarnowanie jedzenia oznaczało wykorzystanie tego co jest do ostatniego okruszka (bo było deficytowe i produkowane od podstaw z niemałym trudem). 


(wiejskie czarodziejskie - klik)

Dziś - gdy świat kusi różnorodnością i dostępnością (kupuj, próbuj, wyrzucaj) - chodzi bardziej o wyszukiwanie i otaczanie się tym, co wartościowe (nie modne czy kosztowne ale dla nas istotne - i to realnie, nie deklaratywnie).

Co lubisz jeść (ale tak serio), co ci służy (szczerze), jakimi zasadami chcesz się kierować? (pomyśl) A teraz dopasuj do tego plan zakupów. Nie listę - plan: co, gdzie i ile trzeba kupować, żeby nie poszło na marne. Oczywiście top ten stale się zmienia (zachciankowo, sezonowo, po fazie na tak przychodzi faza na nie), więc póki nie mamy inteligentnej lodówki trzeba być "czujnym jak pies podwójny".

PS. Próbowałam w ten proces zaangażować rodzinę, prosząc, by pisali na karteczce czego im brakuje, ale córka ciągle domagała się czerwonego matowego ferrari...

Kotlety z ryżu i jaj - "Kuchnia dwudziestolecia"

"Kucharstwo jest podstawą dobrobytu w rodzinie", ale nie jakieś wyszukane, restauracyjne, tylko proste, zdrowe, smaczne i ekonomicznie zarządzane. Czytam właśnie "Kuchnię dwudziestolecia" wypożyczoną w bibliotece, najbardziej podobają mi się w niej dania jarskie. Oto kotlety z ryżu i jaj, po moich niewielkich przeróbkach.


Składniki: 6 wiejskich jaj, 200g ryżu (najlepiej okrągłego, kleistego, jak do risotto), 1 pęczek koperku (można użyć mrożonego), mąka do obtoczenia kotletów, bułka tarta do panierowania, masło klarowane do smażenia, sól i pieprz do smaku.

Cztery jajka ugotować na twardo. Ostudzić. Obrać i niezbyt drobno posiekać. Ugotować ryż, wymieszać z jajkami. Wbić surowe jajko, dodać posiekany koperek, przyprawić. Jeśli masa jest zbyt sucha, można dodać odrobinę mleka, jeśli niezbyt zwarta - dosypać trochę bułki tartej. Formować kotlety, obtaczać w mące, rozmąconym jajku i bułce tartej. Smażyć na maśle aż się zrumienią. Świetne z groszkiem i marchewką, sałatą albo z fasolką szparagową.

PS. Można użyć ryżu orkiszowego, poszaleć z przyprawami, pasują tu: kmin rzymski, gałka muszkatołowa, bertram, macierzanka. Warto rozważyć też dodanie przesmażonych pieczarek (grzyby są bardzo umami).

Rozsądne jedzenie - wersja eko...nomiczna

Na śniadanie jajka, szczypior, żytni chleb albo owies, orzechy włoskie, ziarna słonecznika i jabłko. Mieloniaki, zapieksy, racuchy, naleśniory - proszę bardzo, byleby nie dopłacać za daleki transport, opakowania czy za reklamę. To ogromne koszty, pytanie czy potrzebne?



Inne dobre zasady? Jeść mniej, zwłaszcza mniej mięsa, nie kupować pomidorów, truskawek czy cukinii poza sezonem, posadzić na parapecie cebulę na szczypior i pietruszkę na natkę, zaopatrzyć się w fasolę, kasze (gryczana, jaglana, jęczmienna), buraki, cebulę, kapustę - bo zdrowe i tanie. W książkościsku postawić: "Gotowi by gotować" (domowa kuchnia polska dla nastolatków Agnieszki Kręglickiej), "Kuchnię polską" (np. według Karola Okrasy)", czytać "Mniej" - intymny portret zakupowy polaków  Marty Sapały.

PS. Bywam kulinarnie rozrzutna ale potrzebuję kasy na edukację córki, poza tym zmęczyły mnie już ekscesy w kuchni, więc podjęłam wyzwanie i oszczędzam. W poście będzie łatwiej - dołączacie się? (tak, tak - będą przepisy, pierwszy już jutro)

Dzień Kota

Walentynki walentynkami, ale ktoś tu już czeka na Dzień Kota (17 luty)❤


Nasza kochana sfinksica już prawie rok z nami. Jak zawsze bardzo towarzyska, gadatliwa i mądra. W słoneczne poranki ogląda przez okno swoją ptasią telewizję śniadaniową, z niecierpliwością czeka też na pierwszą wiosenną muchę.
🐾🐾

Tiramisu

Szybki deser nie tylko dla zakochanych i kochających. Klasyk.


Składniki: 250g serka mascarpone, 200ml śmietany kremówki 36%, 3 łyżki cukru pudru, kilka kropli olejku pomarańczowego lub migdałowego, biszkopty (najlepiej "kocie języczki"), 1 szklanka mocnej kawy (można dać do niej 1/4 szklanki amaretto lub baileysa), do dekoracji: wiórki dobrej gorzkiej czekolady, skórka z pomarańczy lub dobre kakao w proszku.

Śmietanę ubijam mikserem aż stanie się lekko sztywna, dodaję mascarpone, cukier puder i ubijam jeszcze przez chwilę. Kawę mieszam z likierem, maczam w niej delikatnie biszkopty (najlepiej tylko z jednej strony, żeby potem ciasto nie tonęło w kawie). Kawowe biszkopty układam na dnie naczynia (użyłam szklanego, prostokątnego, ale fajnie wychodzi też w deserowych szklaneczkach), na to daję warstwę kremu. Jeśli naczynie jest mniejsze można ułożyć dwie takie warstwy. Dekoruję (w wersji klasycznej posypując kakao) i wstawiam do lodówki na kilka godzin. Wszystkiego smacznego!

Dla ambitnych pełna wersja z własnoręcznie robionymi biszkoptami - klik.