2020/03/27

Piętnasty dzień w domu

Zawinęła się z tego świata nasza dwunastoletnia sunia. I teraz nam jej brak. Robię przepisy dawne i zdjęcia na lato, ale to nie pomaga.



Na szczęście jest Uszata, zagląda mi w kadry, a gołębie wokół domu budują gniazda.

Żyć uważnie, gotować od podstaw, pilnować obranego na 2020 rok kursu i nie poluzować dyscypliny dnia codziennego - taki cel, choć czasem mi się rozłazi.




Wierzcie czy nie, ale tłem w tych zdjęciach jest moja wieczorowa sukienka w kolorze pięknej butelkowej zieleni :) Zeszyt córci z Muzeum Narodowego a na nim obraz Abrahama Mignona Venitas - kwiaty i małe żyjątka :) A te białe w szarej doniczce to... ❓

2020/03/24

Z domu

Pracuję jak dotychczas, co bardzo mnie cieszy. Realizując zlecenia łatwiej mi znosić trudną sytuację. A niepokój wzrasta.



Przy okazji można dobrze zjeść :)
Po michach zbóż z warzywami marzy mi się jednak twaróg :)

2020/03/22

Nic pewnego

Tak, mi też nadnercza wyrzucają ogromne ilości kortyzolu, wybudzam się, czuję kulkę-nerwówkę w gardle i kołatanie. Nie tylko z powodu epidemi.


Halina Bortnowska pisała: "Pewność jest złudna. Tylko nam się wydaje, że ją mamy. A przecież w istocie - tak naprawdę - mamy tylko złudzenie. Wydaje się nam, że możemy się uczepić czegoś, uwierzyć na siłę, że to nas nie zawiedzie, a powinniśmy wiedzieć lepiej. Skoro chwiejemy się, to zgódźmy się o tej chwiejności wiedzieć". I jeszcze: "W świecie, który nas otacza nieoczekiwane zmiany są regułą. Trzeba nakazać sobie gotowość na znikanie tego, do czego naiwnie przyzwyczailiśmy się od dzieciństwa. Teraz na regularność czegokolwiek nie wypada liczyć. Będzie co będzie. Nie zgadniesz! I po co byłoby zgadywać. Spokój jest w gotowości na wszystko"



Ja jeszcze w sobie takiej gotowości nie znajduję. Piszę teksty, robię grafiki i przepisy w nadziei, że z powodu kryzysu nie zostanie anulowane ich zamówienie. Obsiałam też skrzynie pod domem. Widziałam, jak lecą żurawie.

2020/03/20

Od nowa

Tematem przewodnim zarówno w pracy jak i pod domem są zioła. Jak widzicie w przepisach znowu odleciałam.


Chcę promować proste gotowanie, czasem jednak górę bierze moja tendencja do kulinarnego szaleństwa: czipsy z szałwii i golonka z indyka (znajdziecie w majowym Tak Rodzinie). A na razie zróbcie zwykłą, ziołową foccacię - klik. (Muszę się bardziej pilnować, by nie bujać w obłokach).

Hodowla ziół z nasion mnie przerosła, postawiłam na sprawdzone sadzonki, i o ile z rozmarynem jest mi bardzo po drodze (jeden nawet przezimował pod domem!), to już tymianek w doniczce na parapecie nie dotrwał. Z miętą jestem od lat za pan brat, mam nadzieję, że przesiedlenie (również bukszpanu), wyjdzie im na dobre. Pod domem pojawiły się dwa młodziutkie drzewka. Zaczynamy od nowa.

2020/03/18

Kwiecień w gazecie

Opracowałam, ugotowałam i sfotografowałam dla Was przepis na cielęcinę pieczoną i zapiekankę pasterską, choć nie wiem jak w tym roku będą wyglądać święta (wesela, komunie). Skromnie, jak sądzę. Zostańcie w zdrowiu.


W prawym dolnym rogu drożdżówki z wiśniami, a w bezpłatnym dodatku tekst o tym, że plastik nie jest fantastik, za to stal nierdzewna... ale to już sami poczytajcie.

U mnie w kuchni goszczą wszystkie materiały: od drewna, poprzez glinę (keksówka), szkło (również to 100 pro, bo musicie wiedzieć, że wiele szkła zawiera domieszkę plastiku), mam też żeliwo (garnki, patelnie - cholernie ciężkie), plastik i melaminę (kupione przed laty), no i komplet naczyń ze stali nierdzewnej od taty (pełnoletni!). Bo dobrze jest mieć wybór.

Aktualnie - z powodu pandemii - wybór mam ograniczony (dla dobra wszystkich, zostaję w domu, choć miałam zgoła inne plany). Zamiatam więc, myję okna i sieję: cóż, jakie czasy - taki multisport.

2020/03/16

Żyć jak najbardziej

Umieć ugotować posiłek (nie jedzenie czy żarcie, ale posiłek właśnie), umieć wyhodować żywność (naturalną, prawdziwą, żywą), potrafić zająć się chorym (reanimować, zrobić zastrzyk, opatrzyć), wiedzieć jak coś naprawić - bezcenne. 



Zaczęłam oddzielać branże ważne od nieistotnych a nawet szkodliwych społecznie. Nie odzwierciedla tego poziom zarobków, najbardziej pielęgniarek czy rolników. Poszaleliśmy.



Obrażam się (nie będę już prowadziła bloga) i odobrażam (no dobra, będę rzadziej) na e-świat. Widzę w nim zarówno zagrożenie, jak i dobre narzędzie. 
W ramach osobistego postu zajmuję się sprawami przyziemnymi. Dosłownie.

2020/03/10

Post od postów

Każde "od" jest jednocześnie czymś "do". Wracam do zwykłego życia, do innych niż wzrok zmysłów, intensywnego przeżywania każdej chwili, do ciszy informacyjnej. (Acha, akurat!).


2020/02/26

Krem z fenkuła, kalafiora i jabłka

Fenkuł i kasztany jadalne to dwa nowe smaki, które nie wiem czy tknęłabym, gdyby nie praca dla szefowej z Bingen.



Składniki:
  2 bulwy fenkuła (inna nazwa – koper włoski),
  1 mały kalafior lub kilka większych różyczek z kalafiora,
  1 kwaśne jabłko np. szara reneta,
  1 łyżeczka kurkumy,
  ¼ łyżeczki pieprzu,
  4 łyżki masła klarowanego,
  2 litry wywaru z warzyw lub rosołu.

Obrane jabłko i fenkuły kroimy na kawałki (koper fenkułowy odkładamy do dekoracji). Kalafiora dzielimy na małe różyczki.
W garnku z grubym dnem rozgrzewamy masło klarowane z kurkumą, wrzucamy pokrojone warzywa, przyprawy i przesmażamy mieszając około 10 minut.
Całość zalewamy gorącym wywarem/bulionem i gotujemy aż warzywa będą miękkie.

Lekko przestudzoną zupę miksujemy na krem, podajemy z kasztanami albo jeśli ktoś nie lubi kasztanów, to z grzankami.

Przepis (ten i inne) pojawił się w marcowym wydaniu Tak Rodzinie, wraz z artykułem o retro naczyniach.


Na okładce Aurelka z mamą - KLIK

A w lewym dolnym rogu moje zdjęcie :)
Gdzie jeszcze można mnie spotkać?

2020/02/24

Zupa piaskowa

Przywykliśmy robić z niedzielnego rosołu pomidorową. A co powiecie na zupę piaskową? Wystarczy zmiksować rosół z ciecierzycą i/lub soczewicą na krem, doprawić do smaku i już. U mnie ciecierzyca ze słoika a soczewica na parze z puszki, bo wyjadam spiżarniane zapasy z krótkim terminem ważności, choć zdrowiej byłoby ugotować.



Nie jest ładna, wiem. Jest pożywna i smaczna. Wrzućcie na luz i dodajcie do niej odrobinę kaparów (jeśli macie). Będzie piaskowa z gruzem ;)

2020/02/19

Szczaw krwisty

Lubię dotykać, wybierać, układać, pakować i sprzedawać jedzenie. Lubię je fotografować. Naturalne, proste, prawdziwe. Warzywa, owoce, zioła. Piękne same w sobie.



Szczaw krwisty, bardzo dekoracyjny.

Tak się składa, że im mniej gotuję do pracy, tym bardziej mi się chce dla domu. A im więcej zawodowo dłubię w social mediach, tym mniej niechętniej zasiadam do swoich 😉

Piętnasty dzień w domu

Zawinęła się z tego świata nasza dwunastoletnia sunia. I teraz nam jej brak. Robię przepisy dawne i zdjęcia na lato, ale to nie pomaga. ...