- Usuwamy książki, które są bardzo zniszczone, pomazane, z wyrwanymi kartkami, zdezaktualizowane. Ale również mamy obowiązek eliminować książki niepoczytne. Takie, które nie były wypożyczane przez dziesięć lat. A są biblioteki, gdzie wystarczy, że przez pięć lat człowiek książki nie dotknie i już jej los jest przesądzony.
- I co się wtedy z nią dzieje?
- Książki ubytkowane oddajemy na makulaturę.
(Mariusz Szczygieł, Nie ma)
No więc cały tydzień to robię - ubytkuję, ale zamiast na makulaturę, wynoszę książki do biblioteki. Żegnam się z różnymi etapami swojego życia, wydaną na nie kasą: potrzebnie - nie potrzebnie? Pocieszam się, że będę je mogła w razie co w bibliotece wypożyczyć, choć pewnie nigdy tego nie zrobię.
22/02/2019
20/02/2019
Szara reneta z dorszem
Dorsz z natury jest mdły, ale ma przyjemne, zwarte mięso. Wystarczy go upiec z warzywami (szpinak, marchew, cebula, pomidorki - też wchodzą w grę) i już nabiera sznytu. Z jabłkiem i musztardą - rewelacja.
Składniki: polędwica z dorsza, 2 jabłka odmiany szara reneta, 1-2 łyżki oleju, sól i pieprz do smaku, 2 łyżki musztardy francuskiej, 1-2 łyżeczki masła.
Rybę dokładnie płuczemy i osuszamy ręcznikiem
papierowym. Jabłka myjemy i kroimy w plasterki. Piętki jabłek w kostkę.
Na dnie ceramicznego albo szklanego żaroodpornego naczynia sypiemy trochę soli i
pieprzu, układamy plasterki jabłek. Rybę oprószamy solę, pieprzem i układamy
na jabłkach.
Wierzchnią stronę ryby smarujemy musztardą, całość
skrapiamy olejem, posypujemy jabłkiem pokrojonym w kostkę. Na wierzchu
kładziemy kilka wiórków zimnego masła.
Przykrywamy i wkładamy do nagrzanego do 200-210 stopni
piekarnika. Pieczemy 15 minut i kolejnych 5-10 bez przykrycia.
Dorsza możemy też piec porcjami w tzw. papilotach, czyli pakunkach z papieru do pieczenia. Smacznego!
19/02/2019
Przenikanie
Uwielbiam ten styk "kultur": w jedną stronę bloki, osiedle i autobusem kwadrans do centrum, w drugą domki, ogródki działkowe, pola, wieś - kwadrans na piechotę.
W mojej marcowej szybie odbija się jedna i druga strona naraz - przenikają się a ja uwielbiam na to patrzeć.
Aktualnie jeszcze koparka potrafi się załapać, bo pod domem od maja ubiegłego roku trwa remont.
Zdjęcia naturalne, bez zmian w postprodukcji. Czerwoną poświatę daje dachówka sąsiadów z kuchennego okna na przestrzał domu albo zachodzące słońce (ostatnie zdjęcie).
W mojej marcowej szybie odbija się jedna i druga strona naraz - przenikają się a ja uwielbiam na to patrzeć.
Aktualnie jeszcze koparka potrafi się załapać, bo pod domem od maja ubiegłego roku trwa remont.
Zdjęcia naturalne, bez zmian w postprodukcji. Czerwoną poświatę daje dachówka sąsiadów z kuchennego okna na przestrzał domu albo zachodzące słońce (ostatnie zdjęcie).
18/02/2019
Fenkuły z mozzarellą zapiekane
Dwa trudne smaki: kasztanów jadalnych (piniowo-orzechowy) i fenkułów (naciowoselerowo-anyżowy). Dziś oswajamy ten drugi.
Składniki: 4 fenkuły,1 cebula, 1 łyżka masła klarowanego, sól i pieprz do smaku, 200 g mozzarelli, uprażona bułka tarta (100 g bułki i 25 g
masła).
Fenkuły blanszujemy przez 8 minut w osolonej wodzie.
Następnie zdejmujemy zewnętrzne liście i układamy je na wysmarowanej masłem
formie.
Wnętrza fenkułów kroimy w kostkę, cebule siekamy i
lekko podsmażamy, dodajemy fenkuły i razem podduszamy.
Mozzarellę kroimy w
kostkę, mieszamy z fenkułem i tak przyrządzoną masą napełniamy łódeczki.
Na
patelni rozpuszczamy masło i ciągle mieszając podsmażamy bułkę tartą. Każdą
łódeczkę posypujemy uprażoną bułką tartą. Całość zapiekamy w temperaturze 180
stopni przez około 15 minut.
Można też wierzchnie, twarde warstwy odłożyć do gotowania wywarów i zrobić zapiekankę bez łódeczek. Mi ta prostsza, choć mniej fotogeniczna wersja lepiej smakuje. Do chleba.
Można też wierzchnie, twarde warstwy odłożyć do gotowania wywarów i zrobić zapiekankę bez łódeczek. Mi ta prostsza, choć mniej fotogeniczna wersja lepiej smakuje. Do chleba.
Przepis już za moment - wraz z innymi postnymi propozycjami - ukaże się w marcowym "Tak Rodzinie" :-)
15/02/2019
Przedwiośnie
Cebulki z wora piwnicznego wygrzebane, rosną w szczypior.
Za chwilę mój ukochany minimalistyczny marzec.
Za chwilę mój ukochany minimalistyczny marzec.
(po 10 dniach)
14/02/2019
Do dekompletu
Wznowiłam coczwartkowe wyprawy do osiedlowej rupieciarni.
Naczynia stamtąd - prócz tego, że za grosze - są inne. Zwykle zdekopletowane, ale posługując się kluczem (np. "te z kobaltowym wzorem"), można zebrać bardzo oryginalną zastawę, uzupełniając ją klasyczną bielą.
Oprócz naczyń czy sztućców, można też wypatrzeć fajne tkaniny.
Naczynia stamtąd - prócz tego, że za grosze - są inne. Zwykle zdekopletowane, ale posługując się kluczem (np. "te z kobaltowym wzorem"), można zebrać bardzo oryginalną zastawę, uzupełniając ją klasyczną bielą.
Oprócz naczyń czy sztućców, można też wypatrzeć fajne tkaniny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










