Autoreklama

Autoreklama

2017/02/20

W ramach antylansu - pierogi z wiśniami ze słoika

W kuchni jak w życiu, nie wszystko jest "jak z obrazka". I nie musi. Zbiorowa iluzja, w której uczestniczymy i którą sami tworzymy, szkodzi. Zdjęcia miej lub bardziej zmienione w procesie postprodukcji stają się bardziej ilustracją (czasem artystyczną) niż fotografią. I wszystko ok - dopóki nie udajemy, że takie zmiany nie miały miejsca, że to prawdziwy świat i prawdziwi w nim ludzie. 


(tak - było ciemno i tak - są nierówne)

Pierogi (wcześniej bułki drożdżowe) to dla mnie wyzwanie opanowane póki co na trójkę z plusem (ale się nie poddaję). Jestem "sierotą kulinarną" żywioną zbiorowo na stołówkach i w barze "Kaprys" (mama nie była boginią kuchni, nie wychowywała mnie żadna babcia od obiadków a tato preferował grochówkę i sos myśliwski). Czy jestem przez to mniej wiarygodna? Nie, bo skoro mogę ja, może każdy - do dzieła.

Wersja bez jajka: 4 szklanki mąki (używam orkiszowej), półtorej szklanki gorącej wody (lub mleka), 4 łyżki oleju, 1 łyżeczka soli bez antyzbrylaczy, wersja z jajkiem1 kg mąki orkiszowej, 1 wiejskie jajo, szczypta soli bez antyzbrylaczy, dobrze ciepłej wody tyle ile ciasto zabierze (2 - 2,5 szklanki), można dać łyżkę oleju, plus (niezależnie od wersji) słoik kandyzowanych wiśni do nadziania pierogów (domowe - klik), słodka śmietana do ich polania. 

Mąkę przesiewam do dużej miski, zalewam gorącą wodą i odczekuję chwilę, aż się zaparzy. Dodaję resztę składników (olej, sól, czasem jajko) i zagniatam ciasto. Zbite w kulę odstawiam na kwadrans (do pół godziny), niech odpocznie. Aby nie wyschło warto zwilżyć je wodą i przykryć ściereczką. 
Ciasto dzielę na 2-3 części i kolejno cienko rozwałkowuję, wykrawam szklanką kółka, napełniam wiśniami i zlepiam (pomagam sobie "szczęką" do pierogów). Wrzucam na osolony wrzątek i gotuję minutę od wypłynięcia. Podaję polane słodką śmietaną i syropem z wiśni.

PS. Uładzony świat zamyka nas na zachwyt pięknem nieoczywistym.  A pierogom nie odpuszczę - dają tak dużo możliwości.



2 komentarze:

  1. Miałam taki epizod w życiu, pracowałam w pierogarni prze kilka miesięcy i tam nauczyłam się robić pierogi :) smaczne są z ciecierzycą (masa podobna, jak hummus, tylko gęsta), podawane z sosem czosnkowym, kaszą gryczaną i twarogiem :) ze szpinakiem i serem. I ciasta nie odkładam do odpoczunku, rozwałkowuję jeszcze ciepłe i lepię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! No to mam się kogo dopytać: robisz z jajkiem czy bez? długo zagniatasz? zaparzasz gorącą wodą? jakiej konsystencji jest ciasto?
      Orkiszowe z ciecierzycą i sosem czosnkowym - majstersztyk. Mąż pragnie na słodko z twarogiem i miętą.

      Usuń

Dziękuję

Fejsograf

Próbuję wstrzelić się w słupki oglądalności, z marnym skutkiem, co bardzo psuje mi radość z pracy. Postanowiłam więc nie przejmować się tą s...