2018/10/21

Pumpkin spice latte

Najpierw smak kultowego napoju dla dzieci BoboFrut, potem próba odtworzenia pumpkin spice latte ze Starbucksa (najbliższy 180km od domu). To jest dopiero wyzwanie!



Testowaliśmy też orkiszową wersję kawy z syropem dyniowym i roślinnymi napojami (migdałowym i owsianym). W Ikei proponują kawę kasztanową. Może i tą uda mi się zrobić?

Nektar z dyni gotuję z przyprawami korzennymi (cynamon, galgant, kardamon, goździki plus szczypta gałki muszkatołowej) i cukrem aż zredukuje swoją objętość o połowę i powstanie syrop korzenny. Ten mieszam pół na pół z mlekiem (ulubionym) i dodaję do kawy (ulubionej). Tu niestety najlepiej sprawdza się mleko tłuste a nawet skondensowane, kawa łagodna, nie mocno palona.

Dobra ta pumpkin spice latte, choć nic nie pobije kawy pomarańczowej, której jestem fanką.

2018/10/20

Zielona siła

Plany na przyszły rok podjęte, wstępnie zatwierdzone. Będzie więcej profilaktyki żywieniowej i  rozsądnego, uporządkowanego stylu życia. Mi to pasuje :-)


Niech nas wiedzie zielona, życiodajna siła, odwaga i właściwe działanie, impuls życia zgodnego z przeznaczeniem. A ja biorę się za ilustrowanie :-)

2018/10/19

Leśne markety

To był tydzień pod hasłem lasu i grzybów. Zdążyliśmy zrobić zapasy suszonych i mrożonych, choć mamy przecież jeszcze zeszłoroczne :-) 


Bardzo przyjemnie jest jednak zejść z utartego szlaku dom-sklep-obiad w dzikie rejony leśnych marketów. Wypatrywanie zdobyczy działa na Zapracowanego terapeutycznie. Na mnie tak działa już sam widok lasu :-) 


2018/10/15

Halo grzyby

Długo wyczekiwany wysyp prawdziwków i opieniek, przy czym kolejny raz przekonuję się, że od boczniaków wolę pieczarki a opieńki jakoś mi nie leżą.


W domu trwają rozważania, czy koniecznie trzeba mordować smak grzybów gotowaniem? Zwłaszcza prawdziwków, z których i tak najbardziej wartościowy jest puder. Stara tradycja rodzinna u męża nakazuje grzyby przed użyciem starannie umyć i wygotować. U mnie nikt na grzybach się nie zna, łącznie ze mną, ale mądrych poczytałam :-)


(a to już widok pod domem)

Sprawdziliśmy metodą prób i błędów - warto (gotować grzyby zanim zrobi się z nich sos), chociażby dla borowikowej.

2018/10/13

Pasztet z fasoli

Po upieczeniu niewyględny, jak to pasztet ale bardzo smaczny. Zjadam go z kiszoną kapustą na żytnim chlebie.


Składniki: 400g białej fasoli, 2 szalotki, 2 łyżki masła klarowanego, 1 ząbek czosnku, 2 jabłka (kwaśne, polecam szarą renetę), 3 łyżki masła migdałowego (lub z innych orzechów), 250 ml bulionu, ulubione zioła*, sól i pieprz do smaku, 2 jajka zerówki, opcjonalnie czarnuszka albo babka płesznik.

Fasolę moczę przez noc, odcedzam, zalewam świeżą wodę, dodaję listek laurowy i ziele angielskie i gotuję do miękkości, soląc pod koniec gotowania. Jeśli nie użyję jej od razu zostawiam w wodzie, żeby nie obeschła. Odcedzam tuż przed użyciem.
Szalotkę kroję w piórka, czosnek siekam, jabłka obieram i ścieram na tarce.
W dużym garnku (można tym po fasoli) rozpuszczam masło i szklę na nim cebulę wraz z przyprawami, dodaję czosnek, jabłka i duszę 10 minut. Dodaję masło orzechowe, bulion i fasolę. Doprawiam i blenduję (można przepuścić przez maszynkę do mięsa). Do masy dodaję żółtka. Jeśli wychodzi za rzadka, można zagęścić płatkami owsianymi lub mąką z ciecierzycy.
Białka ubijam na sztywną pianę i łączę z masą.
Piekarnik nagrzewam do 200 stopni. Keksówkę wykładam papierem do pieczenia i przekładam masę. Piekę godzinę, czasem trochę dłużej. Wyjmuję z keksówki dopiero jak wystygnie. 

*tradycyjnie majeranek, niestandardowo bertram i macierzanka, kusi też kumin (kmin rzymski)

2018/10/12

Jajko z szałwią

Jajko poszetowe czyli w koszulce, inaczej po benedyktyńsku z czosnkowym jogurtem i masłem szałwiowym. Pycha! Nic dziwnego - pomysł pochodzi z "Leksykonu smaków" Niki Segnit (s. 334). 


Składniki1 mały kubeczek jogurtu naturalnego (140g), bez dodatku mleka w proszku za to z żywymi kulturami bakterii, 2-3 ząbki czosnku, 3 jajka od kur z naturalnego chowu, 2-3 solidne szczypty suszonej szałwii, opcjonalnie 1 szczypta hyzopu i odrobina octu balsamicznego, 100g masła (można klarowanego), 1 łyżka octu winnego, pieprz i sól bez antyzbrylaczy do smaku, opcjonalnie własny pęczek natki pietruszki.

Jogurt mieszam z przeciśniętym przez praskę czosnkiem, solę do smaku. Rozsmarowuję na talerzu.
W wysokim garnku zagotowuję wodę, do wrzątku dodaję ocet, robię wirek i wbijam do niego jajko. Gotuję 1-2 minuty, wyjmuję łyżką cedzakową i osączone kładę na talerzu z jogurtem. Tak samo robię z kolejnymi jajkami.
Masło rozpuszczam z szałwią i (opcjonalnie) hyzopem, można też dać odrobinę octu balsamicznego, soli i pieprzu do smaku. Chwilkę smażę (farfucle z szałwii można odcedzić). Polewam nim jajka i dekoruję świeżą natką pietruszki. Do zjedzenia od razu.



Zaniechuję (co za słowo!) kupowania marketowych ziół, traktując je wyłącznie jako ozdobę do zdjęć. Wartości zdrowotnych nie mają żadnych, a potrafią być mocno potraktowane szkodliwą agrochemią. Jak to dobrze czasem mądrego poczytać.

2018/10/08

Poniosło nas w las

Zapracowany z koszem za grzybami, ja z aparatem po zdjęcia, na świeże powietrze i relaks, wyruszyliśmy do lasu. Zaskoczył nas brak opieniek i nieprzebrane morze żołędzi pod stopami. Dziki (o ile nie zostały wytępione przez człowieka) będą miały co jeść.


Były prawdziwki i piękna pogoda, będzie zupa, mrożonka na sos i zapas sił na nadchodzący tydzień. W lesie trochę za sucho, drzewa zaatakowała jakaś zaraza (te kropki to nie jest filtr), zieleń powoli żółknie i brązowieje. Jesień. 

2018/10/03

Ocet z koszteli

Co jest dobre na stres? Robota, a jak nie pomaga - jeszcze więcej roboty, jak mawiają co starsi mieszkańcy tego globu. Przerabiam więc kosztele na mus a skórki i wykrawki na ocet. 



Przepis od TEJ co Idzie i Myśli (o jedzeniu). Robiła już ocet z truskawek, dzikiego bzu, głogu, dyni, ananasa... więc się zna. Aha - kosztele są w garnku i słoju, więc pozuje inna odmiana.

Składniki: jabłkowe obierki i wykrawki (wykrojki? fajne słowo) z gniazdami nasiennymi, woda, cukier.

Tyle obierek, ile zostanie z dużej blachy szarlotki wkładamy do 4 litrowego wyparzonego słoja (albo ile nie bądź). Do owocowych resztek sypiemy 3 łyżki cukru (nie ma co podwajać, kosztele są z natury słodkie), zalewamy niechlorowaną wodą, zostawiając 5-7 cm od góry wolnego i mieszamy wyparzoną łyżką. Zabezpieczamy słoik ściereczką, gazą, papierowym ręcznikiem, przytrzymując recepturką. Nie zakręcamy, żeby był dostęp powietrza. Przez pierwsze dni mieszamy parę razy dziennie, potem rano i wieczorem. Może fermentować burzliwie, podnosząc obierki do góry. Z czasem jednak opadną na dno, ocet jest gotów kiedy płyn przestanie buzować a na powierzchni pojawi się cienka biała błonka.

I jeszcze słówko w sprawie octów - żywe kultury bakterii octowych potrzebują kwasu, żeby przeżyć a tego nie znajdą w naszych jelitach, dlatego wymrą w oka mgnieniu, jak tam dotrą, nie przynosząc nam żadnych korzyści. Możecie więc używać octów pasteryzowanych, bo i tak nie jest to skuteczny probiotyk. 
Zbyt duże spożycie octu nie jest korzystne dla zdrowia, wystarczy odrobina do smaku. Po co więc robię ten ocet? Można go użyć do celów kosmetycznych (tonik do twarzy i płyn do płukania włosów) - kwas wytwarzany przez bakterie octowe używano od tysięcy lat do przemywania ran, jest antybakteryjny. Poza tym to świetny dodatek do wody podczas moczenia sałat czy mięsa przed użyciem - zmiękcza je i odkaża. Spróbujcie.

Masło szałwiowe

Na patelni rozgrzewam masło (można klarowane), wrzucam listki szałwii i chwilę smażę aż staną się chrupiące, odstawiam do naciągnięcia. 



Szałwia ze swoją aseptyczną mocą potrafi sprawić, że masło czy olej/oliwa nie utleniają się (a więc nie jełczeją). Po naciągnięciu przecedzam i mam gotowy, aromatyzowany szałwią, zdrowy tłuszcz. Świetnie pasuje do dyni piżmowej, smażonej cebuli, białej fasoli i drobiu. Wiem, bo próbowałam go we wszystkich z tych wersji. Teraz czas na szałwię z jajkiem.

PS. Testuję nowe smaki do pracy - lubię to:)

2018/10/01

Ilustruję

To najprzyjemniejsza część mojej pracy - ilustracje kulinarne. Trzymajcie kciuki, by nadchodzący rok był równie pełen artystycznych możliwości  jak ten, który powoli się kończy. 


Ludzie oczekują, że stanę w ich kuchni i będę gotowała, proszą o numer telefonu bym wyjaśniła im zawiłości domowego wypieku chleba, sądzą, że umiem ułożyć hildegardiańską dietę pod dowolny zestaw schorzeń. Nic z tych rzeczy Kochani - ja jestem artystką 😁 pracującą w tak cudownej materii jak żywność...

Pozdrawiam ciepło i przytulam do serducha 🧡

2018/09/28

Psychobiotyki

Czytam naukowe rewelacje o naszych jelitowych współlokatorach. Koegzystujemy, świat (również wewnętrzny) to jeden wielki chaos, który próbujemy zbalansować. Nasze główne zadanie wcale nie polega na sprawieniu, by był idealny, raczej w miarę harmonijny. Stan raz a dobrze czy raz na zawsze nie istnieje - to proces, jak sprzątanie czy gotowanie, stale podejmowany.


Moja mikrobiota dobrze mnie wyszkoliła;), odczuwam przyjemność, jedząc coś zdrowego i panikuję, gdy w domu jest wyłącznie byle co. A czasem jest. Zdrowie to projekt długoterminowy, pełen potknięć i podniesień. 

Dziś jestem poza optimum, czuję potworne zmęczenie, miałam kilka gorszych dni. Żegnam się więc z Wami tekstem z wycinków w termosie "kawałek siebie, który upadł, należy podnieść, pocałować i zjeść". Niech się nim zajmą bakterie jelitowe;)

2018/09/25

Czekoburaczek

Skoro ciasto marchewkowe smakuje jak piernik, dlaczego buraczkowe nie miałoby być jak brownie? 



Doskonały przemyt warzyw, w tym przypadku buraka. Aha, nie przejmujcie się wyglądem ciasta w tak zwanym między czasie. Bez obaw: wyrośnie, zbrązowieje, zostanie pokrojony na gorąco i zniknie zanim go porządnie uwiecznicie.




Składniki: 4 jajka, 1 szklanka surowego cukru trzcinowego, 1 masło (200g), 2 szklanki mąki pszennej (u mnie jasnej orkiszowej), 2 nieubite szklanki drobno startego buraka bez soku (najlepiej osączonego na sicie, uwaga! - wcześniej ugotowanego, ja kupuję od razu parowane), 1 płaską łyżkę proszku do pieczenia (z kamieniem winnym), 1 łyżeczkę sody, 1 czekoladę gorzką drobno pokrojoną, 3 łyżki dobrej jakości kakao, opcjonalnie szczypta prawdziwej wanilii, 100g kandyzowanych czarnych porzeczek (żurawin albo aronii).

Jajka ubijam z cukrem i kakao na puszysto. Następnie stopniowo dodaję miękkie masło cały czas ubijając. Do drugiej miski przesiewam mąkę, mieszam z przyprawami, proszkiem i sodą. Stopniowo wsypuję mąkę do masy jajecznej, mieszam, a następnie łączę wszystko ze startymi warzywami, czekoladą i porzeczkami. Masę wykładam do wyłożonej papierem do pieczenia formy. Piekę około godzinę w 200 stopniach (do tak zwanego suchego patyczka). 



Wolicie jednak z marchwi? A może z dyni? Proszę bardzo - KLIK

2018/09/24

Jedzenie nie leczy

Jedzenie nie leczy, leczą leki - takie jest moje zdanie.


Żywność - jak sama nazwa mówi - ma nas odżywiać, czynić żywymi i żywotnymi, wspierać organizm w zdrowiu i w chorobie, może być ważną składową leczenia, ale nie jest lekiem (a zwłaszcza lekiem na całe zło). Nawet w chorobach dietozależnych. 

Jedzenie to profilaktyka: pierwszo- drugo- trzeciorzędowa (skierowana do grup zdrowych, objętych ryzykiem choroby czy przewlekle chorych), ale tylko (aż) profilaktyka. Żywienie zawsze jest ważne, nawet w chorobach terminalnych, bo wprowadza ład i pomaga chorobę lepiej znosić, ale nie leczy. "Jedzenie na leczenie" (w istocie: na czas leczenia) czy "jedzenie, które leczy" (w istocie: skutki czy powikłania choroby) to skrót myślowy a czasem chwyt marketingowy oraz wyraz braku odpowiedzialności za słowa, który mnie czasem też się zdarza. 

Takie naszły mnie przemyślenia podczas pisania listopadowego artykułu do gazety na temat jedzenia na czas leczenia właśnie.

2018/09/23

Autoreklama - pierwszy ebook


Pierwsza broszurka kulinarna, w wersji internetowej. Jeśli chcesz ją mieć, zapisz się na newsletter (klik). Jest jeszcze szansa na wersję świąteczną 🎁



Bardzo dziękuję zespołowi Sunvita za owocną (a nawet warzywno-owocno-zbożową) współpracę 👌

2018/09/22

Sos pomidorowy z siedmiu warzyw

Uniwersalna bomba witamin. Do wyboru są cukinie, dynie, papryki, marchewki, pietruszki, seler, buraki...



...koniecznie cebula i pomidory, czasem czosnek. Warzyw może być dowolna liczba, ale siedem brzmi tak dobrze (siedmiu wspaniałych, siedem koźlątek, nawet krasnoludków tylu było, co nie?). Poza tym to inspiracja kuchnią Olivera "Gotuj zdrowo dla całej rodziny".

Chodzi o to, by warzywa pokroić i przesmażyć na maśle klarowanym/oleju a potem dusić aż wszystkie będą miękkie. Do smaku doprawiamy solą, pieprzem i ulubionymi ziołami. Miksujemy, jak ktoś lubi, podajemy z makaronem, nadwyżki można pomrozić.



Dziś dałam pieczarki, a do nich bakłażana, cukinię i pastę z papryki plus kilka łyżek koncentratu pomidorowego ze słoiczka (jest lepszy od pomidorów z puszki). Takim sosem można posmarować ciasto na pizzę albo potraktować jak farsz do bułek czy pierogów.

2018/09/21

Impuls in plus

Przeraża mnie współczesne oblicze humanizmu, w którym lobbyści wypierają naukowców (klik), celebryci ekspertów (klik), a w edukacji unika się nauki samodzielnego myślenia.


W ciągu ostatniego roku mocno przetasowałam swoje widzenie świata i tego, jakie jest moje w nim miejsce. Dostałam porządną lekcję człowieka, biologiczną. Porzuciłam wiele mitów, częściej się wkurzam i od banałów wolę absurdalne żarty. 

Podjęłam parę niełatwych decyzji, ciągle je podejmuję. Próbowałam zrozumieć niezrozumiałe, zaakceptować. Dziś już wiem, że są sprawy, których nikt za mnie nie zrobi, z resztą świat sobie poradzi. Dziękuję Joanno za impuls. 

2018/09/19

Ufff

Początek jesieni to nadwyżki warzywne, które warto pozamykać, obiad dla rodziny, przepisy do pracy - mam wrażenie, że całe dnie spędzam w kuchni. 


Czas zwolnić, zaopatrzyć się w dobrej jakości gotowce, odpocząć.

2018/09/18

Kruche ciasteczka z lawendą

Miała na nie ochotę Barbara i Ewa, ale wszystkie wzięła i zabrała córka, więc cichcem robię drugą porcję.




Składniki na małą porcję (można podwoić)
200g mąki orkiszowej (przesianej),
100g masła (zimnego, startego na tarce jarzynowej),
1 małe jajko (lekko rozbełtane),
50-60g  surowego cukru trzcinowego (lepszy drobny),
2-3 łyżki kwiatów lawendy (mogą być suszone).

Wszystkie składniki wrzucam do miski i szybko zagniatam na jednolitą masę. Formuję walec, zawijam w folię i chowam na pół godziny do lodówki (stężeje to będzie łatwiej na nim dalej pracować).
Schłodzone ciasto rozwałkowuję, podsypując mąką i wykrawam ciasteczka. Piekę 15-18 minut w 200 stopniach. Wychodzi około 15 sztuk.



Lawenda francuska jest bardziej dekoracyjna, ale zapach i właściwości lecznicze lepsze ma odmiana wąskolistna, zwana lekarską.

Z braku lawendy ciasteczka można zrobić ze skórką cytrynową albo pokruszonym, surowym kakao.



2018/09/17

Nonajron

Jeśli wstanie się odpowiednio wcześnie można spotkać panie w nonajronowych fartuszkach założonych wprost na biustonosz i nonajronowych czepkach, z papierosem w dłoni albo stertą pudełek do wyniesienia na suchą frakcję. Wstają bardzo rano i lepią pierogi, do kupienia w osiedlowej garmażerce: ruskie, lubelskie... kopytka.  Potem znikają za drzwiami a wraz z nimi całe pokolenia naszych babć, mam i ciotek.

Niebawem będą nie do odzyskania.



2018/09/14

Pasta z papryki

Dawno temu, na moim pierwszym blogu przepis na pastę z papryki był najbardziej popularny. Dziś trochę go zmodyfikowałam i robię tak.



Składniki: 10 słodkich papryk, 1-2 główki czosnku, 5 cebul, 1 papryczka chilli, sól i pieprz do smaku, 5 łyżek stołowych słodkiej papryki w proszku, 2 łyżki majeranku, 2 łyżki soku z cytryny, 4-5 łyżek masła klarowanego do smażenia.

Paprykę piekę w żeliwnym albo szklanym naczyniu z przykrywką wraz z czosnkiem (ok 40 minut w 160 stopniach). Czosnku nie wyjmujcie z główki, wystarczy odkroić mu czubek i włożyć pomiędzy papryki. Aha - niczego nie zawijajcie w folię - aluminium przenika do żywności i szkodzi. Polecam hartowane szkło, szczelnie zamknięte. Z przestudzonej papryki ściągam skórkę, czosnek wyciskam z łupinek. Oczywiście ze sklepowej, mięsistej skórka schodzi bez problemu ale przy wiejskich, zadziornych, starych odmianach czasem się zaklnie (nadwyżki z pola od teściów, nie szkodzi, że podwiędłe).

Cebulę kroję drobno i szklę na maśle klarowanym, dodaję majeranek i resztę przypraw oraz pokrojoną drobno papryczkę chilli. Dorzucam miąższ z papryki z pieczonym czosnkiem i chwilę smażę. Pod koniec doprawiam sokiem z cytryny. Można zblendować, ale ja lubię jak jedzenie ma niejednolitą teksturę. 

Świetnie smakuje z makaronem i dodatkiem (do wyboru): oliwek, miękkich serów, kaparów. Nadwyżki na zimę wekuję i dodaję potem do sosów z pomidorów czy dyni, sama papryka smakuje mi bowiem tak sobie, ale jest świetna jako dodatek.

2018/09/13

Halava (przysmak z manny)

Lato to jedyna pora roku, kiedy jem tak dużo surowych warzyw i owoców, do tego upał działa na mnie bardzo wysuszająco. Już na progu jesieni mocno potrzebuję czegoś, co mnie ześrodkuje i nawilży. Robię wtedy halavę. To przysmak indyjski na bazie kaszy manny, u mnie orkiszowej, razowej. Tłusty, słodki i bardzo sycący.



Składniki: 50g masła klarowanego dobrej jakości (domowe jest najlepsze), pół szklanki kaszy manny (polecam orkiszowy grysik razowy), 2 daktyle (plus ewentualnie do dosłodzenia miód czy syrop orkiszowy), 1 szklankę wrzątku (250ml), owoce (najlepiej kwaskowe typu maliny).

W woku rozpuszczam masło i wrzucam kaszę, mieszając smażę około 10 minut. Pod koniec prażenia dodaję pocięte na kawałki daktyle i zalewam wrzątkiem. Dokładnie mieszam i gotuję na małym ogniu 5-7 minut, aż kasza zgęstnieje. Jeśli woda za szybko odparowuje dolewam jeszcze odrobinę wrzątku (napoju ryżowego albo migdałowego, jak mam). Pod koniec gotowania wrzucam maliny i energicznie mieszam. Zjadam ciepłe - bardzo mi smakuje, zwłaszcza jak nie odmówię sobie do tego kawy:-)



Tymczasem robię kolejny zamiennik nutelli a z niego bajaderki. Faza testów do pracy.


2018/09/12

Gotowa na codzienność

Zabiegana i ciężka od trosk lubię dobrze poczytać albo zatopić się w robieniu zdjęcia. W przyszłym tygodniu zapraszam na zapieksy z cukinii oraz naleśniki maronowe z gruszką i lukrecją:)



"Wciąż trzeba na nowo budować siebie
na miarę sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy"

"Doświadczyć to znaczy: przeżyć coś takiego,
dzięki czemu będzie można potem świadczyć"

2018/09/09

Maliny z galgantem

To świetne połączenie sprawdza się podczas grypy jelitowej i gorączki - maliny i galgant. Przy czym galgant (galangal) to tajska odmiana imbiru, pikantna, o działaniu silnie rozgrzewającym i osuszającym. Idealna przyprawa na serce (przy omdleniach działa jak nitrogliceryna). Galangina zawarta w galgancie ma też działanie odchudzające, obniża poziom cukru i cholesterolu we krwi.

(i znowu dobra robota z Sunvitą:))

Maliny przecieram (czasem trafi się dodatkowo kilka jeżyn) i zagęszczam je pektyną jabłkową z surowym cukrem trzcinowym (żadnych chemicznych miksów, nie warto). Tak powstaje galaretka o pięknym, malinowym kolorze. Idealna do drobnej orkiszowej kaszy typu manna. 

Galgantu daję dosłownie szczyptę. Za bardzo mnie spala i wysusza. Maliny też mają działanie ściągające i odbudowują krew. Najbardziej lubię je prosto z krzaka, pod koniec lata u teściów jest zatrzęsienie. 

(orkiszowa halava, zimą z malinową galaretką)

2018/09/08

Gruszki z lukrecją

Lukrecja niweluje problem nadkwaśności (nadmiaru soku żołądkowego, prowadzącego do nadżerek i wrzodów), pomaga w oczyszczaniu wątroby i łagodzi objawy rozdrażnienia. „Zapewnia żołądek podatny na trawienie i tłumi wściekłość” – jak to określa moja szefowa z Bingen. Do tego zmniejsza chroniczne zmęczenie przy zmianach pór roku.


(z serii: dobra robota z Sunvitą:))

Sproszkowany korzeń lukrecji, dzięki działaniu wykrztuśnemu, przynosi też ulgę w kaszlu i jest skuteczny w chorobach dróg oddechowych a zwłaszcza pomaga pokonać bezgłos, towarzyszący zmianom temperatury. To ważna informacja dla nauczycieli i wykładowców, którym zaleca się noszenie tabletek do ssania z lukrecją. 


W smaku lukrecja jest słodko-pikantna i świetnie pasuje do gruszek, dlatego trafiła do drugiej partii musu.


2018/09/07

Zupa na zasmażce z rukwią wodną

Rukiew wodna swój lekko piekący smak zawdzięcza - tu uwaga, trudna nazwa - izotiocyjaninowi fenylu, który - co udowodnione - ma działanie przeciwnowotrorowe. Reguluje też poziom cholesterolu. Duszona rukiew - zdaniem mojej szefowej z Bingen - "pomaga strawić spożyty pokarm, rozpuszcza skrzepnięte soki oraz usuwa niewłaściwy żar".


(z serii: dobra robota z Sunvitą:))

No to teraz zasmażka - jasna, średnia albo ciemna. Chodzi o to, by przesmażyć masło i mąkę (najlepiej w jednakowych proporcjach), mieszając. Półtorej minuty i mamy jasną zasmażkę, dobrze zagęszczającą sosy. Im dłużej: 4-6 minut nawet do 8 (tu uwaga, żeby się nie przypaliła) tym więcej aromatu. 

Do ciemnej dolewamy bulion, najlepiej zimny i stopniowo, mieszając, żeby nie było grudek. Tak powstaje zupa zasmażkowa:) Jeśli dodatkowo zaromatyzujecie ją bertramem, kuminem i kozieradką oraz szczyptą galgantu i gałki muszkatołowej, smak będzie niepowtarzalny. Dla mnie super.



2018/09/02

Niezbędnik na fajny popołudnik

Kiedy brakuje czasu, do miski wrzucam składniki, zagniatam szybko ciasto, formuję w walec i wkładam do zamrażalnika. Jak stwardnieje tnę na plastry i piekę 25 minut w 200 stopniach. To obok brzydkich ciasteczek kolejny niezbędnik na fajny popołudnik (przydatny też o poranku, do kawy).




Składniki: 200g mąki orkiszowej, 125g masła (startego na tarce), 50g surowego cukru trzcinowego, 100g mąki migdałowej (plus do podsypywania), 1 łyżka zmielonego cynamonu, na czubek łyżki gałki muszkatołowej i goździków, 1 jajko (rozbełtane) i szczypta soli, opcjonalnie posiekaną gorzką czekoladę i/lub pokruszone surowe ziarna kakao.


(poranki i wieczory już chłodne)

(a to szkolne zeszyty made by córka)

Pumpkin spice latte

Najpierw smak kultowego napoju dla dzieci BoboFrut, potem próba odtworzenia pumpkin spice latte ze Starbucksa (najbliższy 180km od domu). To...