Autoreklama

Autoreklama

2018/04/17

Polewki, brejki, podpomyki...

Powiało średniowieczną słowiańszczyzną, co? Bo i miało! Goszczę z dziką kuchnią u szefowej z Bingen 😆 Menu?


Dzika zupa - klik, fritata z chwastami - klik, wcześniej liście babki w cieście - klik, ciasteczka pokrzywowe (klik). Potrawy wydawałoby się mało fotogeniczne, ale dały radę 🍃🍀🌿



Grillowałam też fenkuły (klik) i bataty (klik) a dla Tak Rodzinie (przepisy czerwca) robiłam ocet jabłkowy i podpłomyki z jabłkiem i cebulą. W szafce już czekają konfitury: pigwowa (klik) i z derenia (klik). Jest pysznie 😃



PS. Kogo roślinna dziczyzna onieśmiela, niech weźmie w obroty szpinak (w końcu wyhodowany z łobody), sklepową rukiew wodną (dziko rosnąca jest pod ochroną) czy liście szałwii (zamiast babki). Rukola świetnie zastępuje młode listki mlecza, i vice versa 😊

2018/04/16

Słońce i jej kwiaty

Popsychologia to straszne bzdety, co innego dobra literatura czy film ("Kształt wody", "Trzy bilbordy", "Maudie" - to ostatnio oglądane) albo filozofia, albo poezja. 


O Rupi Kaur dowiedziałam się od swoich dzieci. Mleko i miód jest niesamowite, a to już kolejny tom, kupiony na prezent, na dorosłą drogę dla córki, której dedykuję całe to rozkwitanie.

2018/04/13

Brniemy w zielone

Tymczasem w rodzinie złote i srebrne gody, kolejne dziecię przyszło na świat, a moje pierworodne (z krwi i nakładów finansowych, jak mawia pandeMonia 😉) pasowane zostało na pełnoletnie.


Pod domem kwitnie mirabelka, gołębie nocują na modrzewiu (tak, że mogę otworzyć okno i je dotknąć), a sroki wywalają z dachu jesienne zaszłości wprost pod nogi.

W pracy na freelansie zmiany, zmiany, mój kryzys tożsamości w toku, w toku a studio fotograficzne na zachodnim balkonie wciąż nieogarnięte po zimie. Okna też nadal brudne. Wszystkie.

2018/04/10

Skok w lato

I to prosto z zimy. Pierwszy od pół roku deser z chią zamiast zbożowego budyniu.


Kolor tak fantastyczny, że musiałam uwiecznić.

2018/04/09

Bez glutenu, bez mięsa, bez cukru - bez sensu

Tak mawia moja córka. Współczuję osobom, które muszą stosować diety redukcyjne, dziękuję tym, którzy rezygnują z mięsa. Ja po prostu jem mniej, wszystkiego.



Lubię dania z mąką orkiszową, drobiem, jajkiem i masłem, z wiejskich lokalsów hodowanych i karmionych od ziarenka. To dobro unikalne. Całe szczęście mogę. Zawodowo zdarza mi się jednak gotować z "bez". 

No nie, nie da się podrobić maślanego smaku bez masła, drożdżowego ciasta bez glutenu, chleba na zakwasie bez żyta (orkiszu). Na diecie trzeba się po prostu przyzwyczaić do innych smaków. Tak jak do kota bez sierści 😆 Pokochać.



Chcesz spróbować ciasta "z bez sensu"? (tak żargonowo w domu nazywamy dania dietetyczne) I jak? - pytam męża. Do mleka dobre - odpowiada.

2018/04/07

Sałatka arabska z cynamonowym dressingiem

Tak ją w skrócie nazwałam w opozycji do słono-czosnkowej sałatki greckiej. Ta jest słodko-winna, cynamonowa, bliskowschodnia i świetnie pasuje do pieczonego na grillu drobiu lub do falafeli (klik). Ze świeżymi morelami będzie jeszcze lepsza - zrobię taką w sezonie. Dressing cynamonowy pasuje tu jak ulał.


Składniki: 3 pomarańcze, 100g mieszanki sałat (roszponka, szpinak, botwinka, rukiew wodna), 150g moreli (suszonych lub świeżych, można pomieszać z daktylami), na dressing: 2 łyżki płynnego miodu gryczanego, 2 łyżki octu balsamicznego (lub czerwonego winnego), 4 łyżki oleju, pół łyżeczki cynamonu, sól i pieprz do smaku, prażone płatki migdałów do posypania.

Pomarańcze obieram odcinając piętki, zdejmując skórkę i albedo (biała błonka). Następnie kroję ją ostrym nożem na plasterki. Morele (jeśli są świeże) myję kroję na kawałki, wyjmując pestki. Suszone tnę na plasterki. Sałaty płuczę w wodzie z octem winnym i osuszam.
Dressing robię mieszając wszystkie składniki.
Na półmisku układam sałatę, talarki pomarańczy, owoce. Na to wyciskam sok z piętek pomarańczy i posypuję płatkami migdałów. Sosem polewam tuż przed podaniem (na stole można postawić sosjerkę przy sałatce). To jest pyszne!

Ku pamięci: z inspiracji "Sirocco" Sabriny Ghayour (piękne sałatki i dodatki - s. 114).

2018/04/05

Zasysamy świeże powietrze

Wyciskając na zewnątrz produkty domowej przemiany materii (klik). Na pół roku przestrzeń domowa powiększa się o balkony. Króluje minimalizm.


A to już syna zapotrzebowanie obiadowe, w wolnym tłumaczeniu chodzi chyba o danie chińskie 😉

2018/04/03

Autoreklama

Lubię fotografować jedzenie: barwne, zdrowe, naturalne. W świetle dnia i bez zmian w postprodukcji, na klasztorno-eleganckim, ciemnym tle lub z naturalnych tkanin. 


To powstało na zlecenie Sunvity, pod okiem szefowej z Bingen. Mam nadzieję, że Wam też się podoba.

Tymczasem widuję już rozetki tasznika (najcenniejsza jadalna część tej rośliny), za chwilę wyskoczą bluszczyk kurdybanek (druga połowa kwietnia), młode listki babki i pokrzywy (obie najwartościowsze w maju). Już nie mogę się doczekać.


2018/03/30

Wielkanoc w kolorze łupin cebuli

O tej porze roku dobrze jest przebrać w piwnicy cebule: zgniłe wyrzucić, kiełkujące posadzić, łupiny zanurzyć w wodzie, by ugotować w nich pisanki.



Lubię naturalne kolory i nieoczywiste połączenia. Słoneczny żółty i brązy? - natura zna takie przypadki 😆




Ożywajcie i odżywiajcie się na Święta 💛

2018/03/28

Jak smakuje kiszona dynia?

Czekanie nie jest moją mocną stroną, dlatego ukisiłam ostatnią dynię jeszcze w tym sezonie. Jedną z ząbkiem czosnku a drugą z pomarańczami i cynamonem.

(wiosna? no nie wiem..)

Do wyparzonego słoika wrzucam przyprawy: ziele angielskie, liście laurowe, pieprz - dokładna ilość nie ma znaczenia, inne  - cynamon, goździki, anyż, galgant - w zależności od fantazji, dorzucam obraną i pokrojoną dynię (na zdjęciu piżmowa), ewentualnie ząbek czosnku, cytrusy, inne warzywa. Zalewam wszystko przegotowaną, przestudzoną lekko posoloną wodą (maksymalnie 1 łyżkę na litr wody). Można też wodę leciutko zakwasić jasnym octem winnym (maksymalnie 1 łyżkę na litr wody), co skraca czas oczekiwania.

Jak długo kisić dynię? Jak smakuje kiszona? Lepiej niż ta w occie? Po 3-4 dniach można zacząć próbować, choć pełny proces kiszenia to raczej 6-7 dni, dużo zależy od temperatury pomieszczenia. Moja stoi pod kuchennym blatem, przy kaloryferze. W pełni ukiśniętą przenoszę do lodówki i tam może stać naprawdę długo.

Smak? Nadal faworytem wśród niestandardowych kiszonek jest dla mnie marchew (klik) i woda spod kiszenia rzodkiewek - ze względu na kolor (klik). Dynia jednak nieomal dorównuje marchwi: zachowuje swoją chrupkość i  szczególnie dobrze jej w korzennym towarzystwie. Ta z pomarańczami potrzebowała więcej czasu, żeby ukisnąć, ale warto było czekać. W przyszłym sezonie wezmę pod nóż hokkaido. Acha - wodę spod kiszenia dyni koniecznie dodajcie do drobiowego gulaszu. Ale smaki!


Polewki, brejki, podpomyki...

Powiało średniowieczną słowiańszczyzną, co? B o i miało! Goszczę z dziką kuchnią u szefowej z Bingen 😆 Menu? Dzika zupa - klik , f ri...