Autoreklama

Autoreklama

2018/01/16

Foto-zadyszka

Oddałam się pracy tak bardzo, że już w połowie stycznia złapałam zadyszkę. A to przecież dopiero początki. 



Zachłysnęłam się, sprułam i foto-zrealizowałam, wysoko zawieszając sobie poprzeczkę (podsumowanie w przyszłym tygodniu). Teraz - w ramach urlopu - ogarniam sprawy urzędowe. Najlepiej w dni pochmurne.

2018/01/12

Kto ma "Apetyt" na Bourdaina? - recenzja książki kulinarnej

Bardzo zaskakująca książka i w pewnym sensie uwalniająca. Nie z uwagi na przepisy, ale z powodu idei, że (również) w kuchni liczy się pasja, praktykowanie i prawda (oraz inni ludzie, których trzeba nakarmić).

(na zdjęciu również zeszyty szkolne mojej córki)

Autor jest "niegrzecznym chłopcem kulinariów" - to prawda o nim i jego niestandardowej rodzinie, która w książce też występuje. Bourdain się nie certoli (czytaj: nie obchodzi się ze zbędną, przesadną grzecznością, nie cacka się) i nie szpanuje, bo nawet po latach pracy jako kucharz a potem podróżujący po świecie kronikarz kulinariów przyznaje, że na śniadanie robi naleśniki albo jajecznicę, rysując patelnię widelcem (polecam w tym celu naczynia żeliwne).

Czym więc Bourdain może nas dziś zaszokować? Gołą kurą, widokiem na podroby i bałagan kuchenny. Tak - to jest zwykła część prawdy o pracy w kuchni, dziś skrzętnie skrywana. "Niegrzeczny chłopiec kulinariów" ją uwalnia (bo kto, jeśli nie on), bebechy warzyw też są, żeby nie było plus plamy na obrusach i ciuchach. Jako dorosły facet przyznaje jednak "tak sobie posłałem i nie będę narzekać, że tak się wyśpię" albo "moja córka ma osiem lat, na zdjęciach w tej książce jest zamaskowana, w wieku osiemnastu lat będzie dostatecznie dorosła, by samodzielnie dokonać wyboru czy chce być rozpoznawalna, to nie w porządku, bym ja czy ktokolwiek inny dziś decydował o tym za nią". Ja się z nim zgadzam, choć jestem "grzeczną dziewczynką kulinariów".

Z przepisów jestem mu bardzo wdzięczna za  indyka (ostatnio piekłam po amerykańsku - marzenie syna) wraz z trzydniową strategią opanowania wszelkich świąt w stylu: "kup cały potrzebny ci świąteczny szit, rozłóż do szafek i lodówki w sensowny sposób i odhacz w przepisach, by upewnić się, że nic nie zostało zapomniane". Jest kilka "kluczy do stosunkowo spokojnego, gładko przebiegającego bez przemocy święta" (czy dużej imprezy rodzinnej, jakie to mają miejsce u nas kilka razy w roku), Bourdain tymi kluczami otwiera wszystkie zamki, spróbuję i ja (choć obawiam się, że mi może nie pójść tak gładko).

2018/01/09

Moje światy równoległe

Warzywa umyte, pokrojone, upieczone, zblendowane, plastry cukinii gotowe, fenkuł marynuje się w soku z cytryny, plan zdjęciowy rozłożony, trzeba jeszcze zwinąć roladki.



Tymczasem mąż robi sobie śniadanie w kuchni a córka w pokoju pakuje się do szkoły. Zaraz, zaraz, co wy robicie w mojej pracy?? 

Czy ktoś z Was zabiera jeszcze rodzinę do roboty? Albo rodzina odwiedza go w czasie pracy i rozkłada się tam ze swoimi sprawami? A kot? Czy też zjada Wam efekty pracy? I co na to  Wasz szef (u mnie szefowa)?



Przed obróbką zdjęć szybki porządek bałaganów kuchennych (ale tego widoku Wam oszczędzę), a potem obiad i zebranie u syna. Parappapap lajf!  ☺😊😀

2018/01/08

Co nowego w styczniu?

Na moim blogu zawodowym temat naturalnych kosmetyków - z kuchni na salony (piękności) - KLIK. Na początek toniki i olejki. W planach kąpiele ziołowe i aromaterapia. Zaglądajcie.


Będzie też lżej i bardziej warzywnie. Nawet moja Benedyktynka byłaby zdania, że dziś proporcje w daniach powinny przeważać na korzyść warzyw i owoców, a gluten - nawet ten najlepszej jakości - należy wzbogacać o aminokwasy pochodzące ze zbóż bezglutenowych. W mojej spiżarce, prócz konopi siewnych, amarantus (szarłat). Obie rośliny od wieków na naszych ziemiach. To co, zaczynamy od zup na wynos? Pierwsza już w tym tygodniu (wraz z opcją lekkich przekąsek na karnawał).

Czas wolny? Aktualnie nie dysponuję, ale marzy mi się wyjście z aparatem na łąkę, tak mało mam w archiwum zdjęć zimy.

2018/01/04

Smaki dawne dziś - placuszki konopne

Kręci mnie ostatnio rodzima żywność funkcjonalna, smaki dawne i retro-przepisy, oczywiście tuningowane. 



Szukając wspólnego mianownika pomiędzy tym co jadali Słowianie i co tam uważała szefowa z Bingen, odkryłam ziarna konopi siewnych (nie mylić z indyjskimi), a z nich mąkę i olej konopny. Doskonałe proporcje kwasów omega i paleta aminokwasów (również egzogennych), do tego łatwo przyswajane białko i witamina E. Na naszych ziemiach w formie dzikiej od epoki brązu, a może i wcześniej. I pomyśleć, że w dzieciństwie karmiłam nimi kanarki! 

Mam już dla Was pierwszą propozycję - placki konopne (bezglutenowe, co zapewne niektórych zainteresuje - KLIK po przepis). Mi smakują z kakaem, do kawy.

2018/01/01

Znad miski marchewkowych kopytek

Witam Was serdecznie w Nowym Roku znad miski kopytek (klik po przepis). Wspominałam, że będzie, no to jest - kuchnia polska (klik).



Do tego stopnia polska, że ziemniaki uprawiane u nas masowo dopiero za czasów panowania króla Augusta III Sasa (pierwsze egzemplarze przywiózł królowej Marysieńce Jan III Sobieski), zastąpiłam w kopytkach marchwią, znaną już Słowianom wszesnośredniowiecznym.

A jeszcze kształt kopytek nawiązuje do chińskich gumek - marzenia każdego szkolnego dziecka w okresie PRL-u:) Pachniały tak intensywnie (gumki, kopytka pachną zwyczajowo), że miało się ochotę je nadgryźć, pamiętacie? No więc róbcie i nadgryzajcie (oczywiście kopytka, nie gumki).

Test domowników przeszły bardzo pomyślnie, syn zjadł siedem, córka dwie dokładki a i goście skosztowali.

Foto-zadyszka

Oddałam się pracy tak bardzo, że już w połowie stycznia złapałam zadyszkę. A to przecież dopiero początki.  Zachłysnęłam się, spruła...