Moje myśli odklejają się od kulinariów, choć zawodowo jeszcze eksperymentuję. Czy powrócą? Nie wiem. Może to przesyt, może natłok spraw. Na początku maja mnie tu nie ma.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
01/05/2019
01/11/2018
Jestem. Na ścieżce zdrowia
Pamiętacie jak pisałam, że jedzenie nie jest lekiem? (klik) Otóż po lekturze wywiadów Oriny Krajewskiej poszerzyłam i przeorganizowałam swoją definicję leczenia.
Choroba to jest coś co się nam przydarza i każdemu może. Walczymy z nią, musimy z nią żyć, różnie bywa. Wiele sposobów zawodzi, na wiele pytań nie ma odpowiedzi, nic nie jest spektakularne. Wchodzimy w tajemnicę życia. Tak myślałam.
Jak widzicie chorobę postrzegam jako coś zewnętrznego, czego należy się pozbyć. Potem uznałam, że chorobie - która okazała się przewlekła - trzeba zrobić miejsce, uporządkować objawy, przeorganizować życiorysy, stracić. Choroba stała się czymś, co zamieszkało między nami. Nadal zewnętrznym.
Dziś już nikt z nas (domowników) nie jest taki sam. Choroba okazała się podróżą w głąb a leczeniem wszystko, co przywraca równowagę. Zdrowie jest tu i teraz, na miarę naszych możliwości. Idę po nie, towarzyszę w drodze, dwa kroki do przodu, jeden w tył. Ale jestem - KLIK.
Choroba to jest coś co się nam przydarza i każdemu może. Walczymy z nią, musimy z nią żyć, różnie bywa. Wiele sposobów zawodzi, na wiele pytań nie ma odpowiedzi, nic nie jest spektakularne. Wchodzimy w tajemnicę życia. Tak myślałam.
Jak widzicie chorobę postrzegam jako coś zewnętrznego, czego należy się pozbyć. Potem uznałam, że chorobie - która okazała się przewlekła - trzeba zrobić miejsce, uporządkować objawy, przeorganizować życiorysy, stracić. Choroba stała się czymś, co zamieszkało między nami. Nadal zewnętrznym.
Dziś już nikt z nas (domowników) nie jest taki sam. Choroba okazała się podróżą w głąb a leczeniem wszystko, co przywraca równowagę. Zdrowie jest tu i teraz, na miarę naszych możliwości. Idę po nie, towarzyszę w drodze, dwa kroki do przodu, jeden w tył. Ale jestem - KLIK.
17/09/2018
Nonajron
Jeśli wstanie się odpowiednio wcześnie można spotkać panie w nonajronowych fartuszkach założonych wprost na biustonosz i nonajronowych czepkach, z papierosem w dłoni albo stertą pudełek do wyniesienia na suchą frakcję. Wstają bardzo rano i lepią pierogi, do kupienia w osiedlowej garmażerce: ruskie, lubelskie... kopytka. Potem znikają za drzwiami a wraz z nimi całe pokolenia naszych babć, mam i ciotek.
Niebawem będą nie do odzyskania.
Niebawem będą nie do odzyskania.
27/08/2018
Tallinn moim okiem
Średniowieczny klimat Dolnego Miasta (Starówka), bliskość morza i wpływy skandynawskie to jest to. Estonia to zdecydowanie mój kierunek podróżowania. Popłynęłabym jeszcze promem do Helsinek albo do Sztokholmu. Miłego oglądania.
Urlop w pigułce, babski wyjazd, więc na ostatnim zdjęciu moje wspaniałe dziewczyny.
I od razy dementi - owszem terviseks po estońsku znaczy na zdrowie, ale nie jest prawdą, że w ich języku prawie wszystkie wyrazy mają taką końcówkę. Melodia języka brzmi z portugalska ale Estończycy zachowują iście fińską rezerwę. Mi to odpowiada. Gorące klimaty tutaj - KLIK.
Urlop w pigułce, babski wyjazd, więc na ostatnim zdjęciu moje wspaniałe dziewczyny.
I od razy dementi - owszem terviseks po estońsku znaczy na zdrowie, ale nie jest prawdą, że w ich języku prawie wszystkie wyrazy mają taką końcówkę. Melodia języka brzmi z portugalska ale Estończycy zachowują iście fińską rezerwę. Mi to odpowiada. Gorące klimaty tutaj - KLIK.
06/08/2018
Z doniczki na stół
Anginowiec, żyworódka, rozmaryn - dostałam od serca, ja nie mam ręki do kwiatów. Na razie ze mną wytrzymują, werandując w glinie z rupieciarni.
Pewnie wiecie, że listek anginki można dodać do malinowego dżemu, sok z żyworódki jest dobry na blizny, a rozmaryn pasuje do dżinu z tonikiem?
A chwasty? Jeśli pilnie nie potrzebuję ich do zdjęć, fotografuję i oglądam na miejscu. Tak postanowiłam. Barszcz, biedrzeniec, ruta, trawy. Są piękne.
23/03/2018
A Ty jaką siłę ukrywasz?
Zawsze uważałam, że jestem jak trawa na wietrze. Nie chorągiewka tylko trawa właśnie, co to ją nawet lekki podmuch potrafi przygiąć do ziemi. Zresztą, ciągle przygina.
Spojrzałam dziś na samosiejkę na dachu u sąsiadów - to już jej kolejny sezon - i dostrzegłam w trawie ogromną siłę. To dlatego postanowiłam korzystać ze swojej.
08/08/2017
Wypady w miasto
Oboje lubimy szukać ciekawych miejsc do robienia zdjęć. Jednak on robi je telefonem - ja lustrzanką. Gdzie ja wyciągam tradycyjną mapę i pytam ludzi - on ma odpowiednią aplikację, żeby się nie zgubić.
On woli instagrama, ja - bloga (mój instagram to zaledwie eksperyment). Zna słowa, których nie rozumiem. Niektórych znaczenia zapominam i pytam znowu. A potem znowu zapominam.
07/08/2017
Łąkowe kwiaciarnie
O ile na wiosnę w łąkowych marketach szukam młodych pokrzyw czy kurdybanku (tasznika, listków babki, mlecza, jasnoty...), o tyle w sierpniu i wrześniu idę tam jak do kwiaciarni.
Uwielbiam kompozycje z nawłoci, wrotyczu i ostu (podagrycznika, krwawanika, biedrzeńca a nawet kiści nie do końca dojrzałych owoców dzikiego bzu czy liści chrzanu). Nawłoć, zwana polską mimozą, to moje firmowe zielsko. Piłam z niego herbatkę, jadłam mimozowy miodek (o zastosowaniu nawłoci pięknie pisze Klaudyna Hebda - klik), ale najbardziej kocham ustawiać ją w wazonach na balkonie 🌾🌿 A Wy?
Uwielbiam kompozycje z nawłoci, wrotyczu i ostu (podagrycznika, krwawanika, biedrzeńca a nawet kiści nie do końca dojrzałych owoców dzikiego bzu czy liści chrzanu). Nawłoć, zwana polską mimozą, to moje firmowe zielsko. Piłam z niego herbatkę, jadłam mimozowy miodek (o zastosowaniu nawłoci pięknie pisze Klaudyna Hebda - klik), ale najbardziej kocham ustawiać ją w wazonach na balkonie 🌾🌿 A Wy?
14/07/2017
Zmiany, zmiany, zmiany
Zauważyliście pewnie, że blog powoli zmienia się i zaczyna pojawiać się szersze niż kulinarne spojrzenie, częściej też można spotkać mnie na instagramie. Robię wiele zdjęć, ale zostawiam (i zestawiam) tylko te najlepsze. Lubię metaforę, nieco graficzną formę i żeby obraz dawał do myślenia. Trap do nieba i Windows Warszawa Śródmieście to zestaw mijającego tygodnia.
Tymczasem wracam do gotowania domowego, ma być odżywczo, przyjemnie i do zaakceptowania przez domowników. Nasze babki robiły to bez fajerwerków. Niebawem sos z kurek, robiliście już?
(dach w domu Ewy, tej od pierogów z poziomkami)
(okna na świat w Śródmieściu Warszawy)
Tymczasem wracam do gotowania domowego, ma być odżywczo, przyjemnie i do zaakceptowania przez domowników. Nasze babki robiły to bez fajerwerków. Niebawem sos z kurek, robiliście już?
08/05/2017
Sąsiedzi - czas próby
Rekonstrukcja wydarzeń historycznych Radawczyk - Strzeszkowice 1939 - 1940. Nie miałam niestety aparatu.
Bardziej niż starcie z niemieckim okupantem poruszyła mnie opowieść sąsiedzka o ludziach różnej narodowości (żydowskiej, ukraińskie, niemieckiej) zamieszkujących Lubelszczyznę. W tamtych trudnych czasach bardzo sobie pomagali.
01/05/2017
To był dzień w zupełnie starym stylu
Remiza, nacięte brzózki zdobią podest dla orkiestry, kucharki w nonajronowych fartuszkach uwijają się na zapleczu, senior rodu gra na akordeonie, na paterach szyszki, kokosanki i PRLowski blok, w wazonach nieśmiertelne goździki. Tak właśnie wyglądało czterdziestopięciolecie ślubu moich teściów. W zupełnie starym stylu.
To od nich mamy surowe mleko, biały ser (mają jeszcze krowę w obejściu i kaflowy piec), wiejskie jaja, starej odmiany jabłka, ogórki kiszone w wodzie ze studni, jeżyny, porzeczki, rabarbar... Ginący świat. Jak inaczej można było im podziękować?
To od nich mamy surowe mleko, biały ser (mają jeszcze krowę w obejściu i kaflowy piec), wiejskie jaja, starej odmiany jabłka, ogórki kiszone w wodzie ze studni, jeżyny, porzeczki, rabarbar... Ginący świat. Jak inaczej można było im podziękować?
01/12/2016
W obronie hygge
Fala krytyki zalała książki o hyggowaniu a przecież to od nas zależy, czy do tworzenia nastroju potrzebujemy wydać pieniądze, czy wystarczy, że wyciągniemy rodzinne pudła ze świątecznymi dekoracjami. Jednym bliżej do slow innym do flow, a jeszcze inni wybiorą rodzime narzekanie (czy krytykanctwo) - podobno też odpręża 😉
Dla niewtajemniczonych "hyggja" w prajęzyku staronordyjskim znaczy tyle co "myśleć" i "czuć się zadowolonym", chodzi o znalezienie takiego miejsca czy osób, z którymi/gdzie możemy poczuć się bezpiecznie i odpocząć, by nabrać energii i odwagi do dalszego działania. Rekwizyty nie są tu konieczne, za to uświadomienie sobie, nazywanie i praktykowanie tego stanu już tak.
Język nie tylko opisuje rzeczywistość, ale również ją współtworzy. Im lepiej umiemy opowiadać o czymś, wskazując niuanse i przejawy, tym łatwiej nam to tworzyć i wspólnie przeżywać. Nie mamy polskiego słowa (i sądząc po fali krytyki - trudno nam będzie je znaleźć), więc na razie niech wystarczy duńskie hygge (konia z rzędem temu kto wie jak się to czyta!?!). To co: spacer po lesie, kubek parującej herbaty, pogaduchy... - pohyggujmy trochę, na pohybel polskiej rzeczywistości 😊
Czytałam książkę Marie Tourell Søderberg "Hygge. Duńska sztuka szczęścia".
17/10/2016
Porozmawiajmy o starzeniu się ("Nie ma się czego bać" Justyny Dąbrowskiej)
Na remontowanych schodach fragmenty rozmów Justyny Dąbrowskiej z Mistrzami, zatytułowanych "Nie ma się czego bać". Ujmujące, choć oczywiście nie wszystkie jednakowo mocno mnie porywają (jestem w połowie lektury, dozuję sobie przyjemność). Nie wyobrażam sobie życia bez takich książek, bez książek w ogóle, bez druku. Lubię szelest kartek.
I coraz mocniej doceniam poznanie intuicyjne, czytane z emocji, z ciała, z pamięci genetycznej, z archetypów, z niejasnego przeczucia, że tak/że nie, z doświadczeń, których nie da się ująć w słowa. "Tak rozpoznawana rzeczywistość musi istnieć, skoro pewność jej istnienia towarzyszy ludzkości wszędzie i od zawsze" (ks. Adam Boniecki). Warto więc "być w harmonii ze swoimi uczuciami", "być sobą" (Anastazja Nakov - psychiatra, psychoanalityk), mądrzy ludzie mówią jednak: upominanie nie jest pomaganiem, trzeba być ostrożnym i nie oceniać, wystarczy być zwykłym człowiekiem obecnym w życiu innych, na miarę swoich sił kochającym.
Jestem bardzo wdzięczna Autorce za to, że tą książką przywraca nam starość jako dojrzałą mądrość. Dość już mam pogoni za cofaniem liczników ludzkiego ciała, mam czterdzieści trzy lata i nie zżyma mnie myśl, że jestem przed pięćdziesiątką (rozmówcy Justyny Dąbrowskiej powiedzieliby "jaka młoda", co nie?). Komplement jaki chcę usłyszeć? - "pięknie się zestarzałaś" - tylko kto odważny go wypowie?
I coraz mocniej doceniam poznanie intuicyjne, czytane z emocji, z ciała, z pamięci genetycznej, z archetypów, z niejasnego przeczucia, że tak/że nie, z doświadczeń, których nie da się ująć w słowa. "Tak rozpoznawana rzeczywistość musi istnieć, skoro pewność jej istnienia towarzyszy ludzkości wszędzie i od zawsze" (ks. Adam Boniecki). Warto więc "być w harmonii ze swoimi uczuciami", "być sobą" (Anastazja Nakov - psychiatra, psychoanalityk), mądrzy ludzie mówią jednak: upominanie nie jest pomaganiem, trzeba być ostrożnym i nie oceniać, wystarczy być zwykłym człowiekiem obecnym w życiu innych, na miarę swoich sił kochającym.
Jestem bardzo wdzięczna Autorce za to, że tą książką przywraca nam starość jako dojrzałą mądrość. Dość już mam pogoni za cofaniem liczników ludzkiego ciała, mam czterdzieści trzy lata i nie zżyma mnie myśl, że jestem przed pięćdziesiątką (rozmówcy Justyny Dąbrowskiej powiedzieliby "jaka młoda", co nie?). Komplement jaki chcę usłyszeć? - "pięknie się zestarzałaś" - tylko kto odważny go wypowie?
02/04/2016
Mimo-za zaprasza na sympozjum
Kochani,
wszystkich zainteresowanych kuchnią św. Hildegardy zapraszam na spotkanie jej miłośników do Lublina. Opowiem trochę o naturze pożywienia, potrzebie termicznego komfortu organizmu i życiu w harmonii. Szczegóły tutaj - KLIK, klik. Oczywiście zilustruję wszystko zdjęciami (poniżej dwa pierwsze slajdy). To co - widzimy się?:)
wszystkich zainteresowanych kuchnią św. Hildegardy zapraszam na spotkanie jej miłośników do Lublina. Opowiem trochę o naturze pożywienia, potrzebie termicznego komfortu organizmu i życiu w harmonii. Szczegóły tutaj - KLIK, klik. Oczywiście zilustruję wszystko zdjęciami (poniżej dwa pierwsze slajdy). To co - widzimy się?:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


































