2018/08/06

Z doniczki na stół

Anginowiec, żyworódka, rozmaryn - dostałam od serca, ja nie mam ręki do kwiatów. Na razie ze mną wytrzymują, werandując w glinie z rupieciarni.



Pewnie wiecie, że listek anginki można dodać do malinowego dżemu, sok z żyworódki jest dobry na blizny, a rozmaryn pasuje do dżinu z tonikiem?

A chwasty? Jeśli pilnie nie potrzebuję ich do zdjęć, fotografuję i oglądam na miejscu. Tak postanowiłam. Barszcz, biedrzeniec, ruta, trawy. Są piękne.

4 komentarze:

  1. Teraz wiemy i spróbujemy zapamiętać :) Przyroda jest piękna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje żyworódki rozdałam, została jedna... piękne zdjęcia, piękna zieleń :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam ostatnio w rodzinnych stronach i dopytywałam o anginowiec (bo mi jakiś czas temu o nim przypomniałaś) - jak kiedyś gościł na każdym parapecie, tak teraz go nie uświadczysz. :-(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję

Kolejny dzikun - dziewanna

Dla szefowej z Bingen pożeniona z rybą (kto ma słabe i smutne serce, ten powinien ugotować z nią dziewannę), ale według mnie to nie wykorzys...