11/08/2017

Puder grzybowy

Jestem przekonana, że tradycyjna polska kuchnia grzybami, gryką, fasolą i żytem stoi (oczywiście, jeśli nie zrobimy jej PRLowskiej nakładki, gdzie schabowy i mizeria - wiadomo). Po lekturze "Jakoś to będzie - o szczęściu po polsku" i trochę z przekory - wiedząc, że nasi zachodni sąsiedzi do grzybofilów nie należą - chełpię się słoikami suszonych prawdziwków.


Przyznaję - ja się nie znam (do lasu jeżdżę spacerować), ale Zapracowany tak. On uwielbia tę grę strategiczną, a mnie chętnie zabiera, bo marna ze mnie konkurencja. Ja się przydaję dopiero na dalszym etapie. Sposób suszenia jak poniżej okazał się dobry jedynie do zdjęć, kończyliśmy na starym grillu z podwójnymi kratkami.


Upałów nie znoszę, ale jedno muszę im przyznać - pięknie suszą grzyby. Odkąd mam ekspres, młynek nie służy już do mielenia kawy, tylko grzybów. Są wtedy lżej strawne i łatwiej mieszą się na półce. Taki kondensat do sosów i zup. Z uwagi na potężne wyjałowienie gleb, pełen bardzo cennych mikroelementów! (ps. w młynku "do kawy" mielę też płatki, ziarna, orzechy)



Oczywiście słotną pogodą grzyby radzę mrozić albo zamykać w słoiki. No to co, mogłoby już popadać? 😆🍄

09/08/2017

Budynie zbożowe

Lubię kasze instant Nomina. Okazało się, że prócz jaglanej mają jeszcze gryczaną i ryżową (orkiszową, owsianą, z ziaren sorgo). Robię z nich ciasteczka (klik) i budynie (bo z uwagi na konsystencję trudno nazwać je "owsiankami", "jaglankami", czy o zgrozo "ryżankami"?).


Dziś połączyłam dwa śniadaniowe hity tego lata: budyń zbożowy (klik po przepis) z czekopastą z banana i awokado (klik po przepis). Świetnie pasują do niego prażone pistacje. Słoik można zakręcić i zabrać ze sobą. No palce lizać! (chociaż nie od rzeczy byłoby spakować również łyżeczkę).

PS. Nie jest to post sponsorowany. Kaszki kupiłam za swoje i nie czerpię żadnych korzyści, poza przyjemnością jedzenia. A Nominal to firma czeska (swoją drogą - piękne opakowania, prawda?).


08/08/2017

Wypady w miasto

Oboje lubimy szukać ciekawych miejsc do robienia zdjęć. Jednak on robi je telefonem - ja lustrzanką. Gdzie ja wyciągam tradycyjną mapę i pytam ludzi - on ma odpowiednią aplikację, żeby się nie zgubić.


On woli instagrama, ja - bloga (mój instagram to zaledwie eksperyment). Zna słowa, których nie rozumiem. Niektórych znaczenia zapominam i pytam znowu. A potem znowu zapominam.

07/08/2017

Łąkowe kwiaciarnie

O ile na wiosnę w łąkowych marketach szukam młodych pokrzyw czy kurdybanku (tasznika, listków babki, mlecza, jasnoty...), o tyle w sierpniu i wrześniu idę tam jak do kwiaciarni.


Uwielbiam kompozycje z nawłoci, wrotyczu i ostu (podagrycznika, krwawanika, biedrzeńca a nawet kiści nie do końca dojrzałych owoców dzikiego bzu czy liści chrzanu). Nawłoć, zwana polską mimozą, to moje firmowe zielsko. Piłam z niego herbatkę, jadłam mimozowy miodek (o zastosowaniu nawłoci pięknie pisze Klaudyna Hebda - klik), ale najbardziej kocham ustawiać ją w wazonach na balkonie 🌾🌿 A Wy?

03/08/2017

Makaron z cukinii z sosem pomidorowym

Teściowie musieli sprzedać krowę, tych kilka kubków zamrożonego mleka i trochę prawdziwego sera to ostatni przyczółek naturalnego nabiału. Są jeszcze wiejskie jaja i biegający drób. Marta Dymek ma jednak rację - wegetarianizm (weganizm) stanie się w końcu naszą koniecznością. Dziś warzywne tagliatelle.

(i bohaterka drugiego planu;))
(żywa natura)
(leśne mięsko)

Składniki: 2 średniej wielkości cukinie (fajnie jeśli są różnej odmiany: zielona i żółta), 3 dojrzałe pomidory, 1 cebula, 2 ząbki czosnku, 3 łyżki masła klarowanego do smażenia, przyprawy (sól, pieprz, papryka, świeże zioła).

Pomidory przelewam wrzątkiem i ściągam z nich skórę, kroję na kawałki. Cebulę szatkuję i przesmażam na maśle klarowanym (na dużej patelni), dodaję pomidory, przyprawy i smażę aż się rozlecą. Pod koniec dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek i świeże zioła.

Cukinię kroję w plastry szczelinowym nożem, a te w odpowiedniej szerokości paski. Jeśli jest młoda i z dobrego źródła, zostawiam skórki. Tak przygotowany "makaron" wrzucamy do osolonego wrzątku na 1-2 minuty (fragmenty ze skórką radzę minutę wcześniej). Przelewam na sicie zimną wodą, dodaję do pomidorów. Wygląda bosko, aż chce się jeść.

(i prosto z patelni)

PS. Na wstążki można pociąć również szparagi, marchew albo pietruszkę.

02/08/2017

Stan gorącego lata

Na instagramie, gdzie Was serdecznie zapraszam, gromadzę moje ulubione zdjęcia - KLIK. Najlepsze kolaże mogę jednak robić tutaj :-)


Tymczasem kuchnia z babskiej na powrót stała się rodzinna a fala afrykańskich upałów sprawiła, że poważam jedynie poranki. W pozostałą część dnia trudno mi gotować, fotografować, a nawet zebrać myśli. W takie dni zwykłam brać urlop od życia;) Czytam więc "Jakoś to będzie" - o szczęściu po polsku.