Teściowie musieli sprzedać krowę, tych kilka kubków zamrożonego mleka i trochę prawdziwego sera to ostatni przyczółek naturalnego nabiału. Są jeszcze wiejskie jaja i biegający drób. Marta Dymek ma jednak rację - wegetarianizm (weganizm) stanie się w końcu naszą koniecznością. Dziś warzywne tagliatelle.
(i bohaterka drugiego planu;))
(żywa natura)
(leśne mięsko)
Składniki: 2 średniej wielkości cukinie (fajnie jeśli są różnej odmiany: zielona i żółta), 3 dojrzałe pomidory, 1 cebula, 2 ząbki czosnku, 3 łyżki masła klarowanego do smażenia, przyprawy (sól, pieprz, papryka, świeże zioła).
Pomidory przelewam wrzątkiem i ściągam z nich skórę, kroję na kawałki. Cebulę szatkuję i przesmażam na maśle klarowanym (na dużej patelni), dodaję pomidory, przyprawy i smażę aż się rozlecą. Pod koniec dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek i świeże zioła.
Cukinię kroję w plastry szczelinowym nożem, a te w odpowiedniej szerokości paski. Jeśli jest młoda i z dobrego źródła, zostawiam skórki. Tak przygotowany "makaron" wrzucamy do osolonego wrzątku na 1-2 minuty (fragmenty ze skórką radzę minutę wcześniej). Przelewam na sicie zimną wodą, dodaję do pomidorów. Wygląda bosko, aż chce się jeść.
(i prosto z patelni)
PS. Na wstążki można pociąć również szparagi, marchew albo pietruszkę.