2016/02/01

Spacer po Lublinie inspirowany "Wschodem" Stasiuka

Niedociągły, z przerwami w zabudowie, pozbawiony ostentacji, ze swoją zwielokrotnioną, nieoczywistą tożsamością, próbujący pozszywać to, co porozłaziło się w palcach, handlujący na lodowatym asfalcie w ciemnej dolinie czasu, pachnący wilgocią i wschodnim opuszczeniem... mój Lublin.




Zdjęcia pochodzą z mojego archiwum i nie mogło ich tutaj zabraknąć. Przedstawiają kolejno ulice: Sienną (boczna Floriańskiej), Rynek i Szewską z nieistniejącym już budynkiem.

4 komentarze:

  1. Twój Lublin... mój Lublin... Kocham te zakątki, zaułki, czas zapomniany. W lipcu się wybieram w podróż sentymentalną dwa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie byłam nigdy w Lublinie, ale może kiedyś... kto wie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcie pierwsze to wspomnienie mojego Lublina sprzed 34 lat. Widzę, że ja się szybciej zmieniam niż to miasto:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję

Nalewka pomarańczowo-kawowa

Herbirum - tak nazywamy z Ewą herbatę z rumem i pomarańczą, a to jest level expert herbirumu ;) Pomarańcze szoruję, wkładam do słoja...