13/04/2016

Wiejskie racuchy

Zsiadłe mleko jest lżej strawne, smaczne i dobre dla flory bakteryjnej naszych jelit. Zachęcam do korzystania z jego mocy.


Składniki: 250g mąki orkiszowej, 1 saszetka suszonych drożdży (7g), 250ml zsiadłego mleka, 2 wiejskie jaja, 2 łyżki miękkiego masła (zimne można roztopić i przestudzić), szczypta soli, 1-2 jabłka (lub banany - racuchy są wtedy słodsze), opcjonalnie 1-2 łyżki surowego cukru trzcinowego gdy jabłka są kwaśne (lub puder do posypania), masło klarowane lub olej (może kokosowy?) do smażenia.

Mąkę, drożdże, mleko, masło, jajka i sól mieszam na jednolite ciasto. Pozostawiam go do wyrośnięcia na godzinę. Jabłka/banany obieram, kroję w słupki i dodaję do wyrośniętego ciasta, mieszam. Smażę na rozgrzanym tłuszczu z obu stron na złoto. Osączam na papierowym ręczniku lub kratce. Pycha!

12/04/2016

Rolnik sam w dolinie

Jedni robią zakupy w sklepach bio-eko, drudzy kierują się bezpośrednio do zaufanego rolnika. Ludzie skrzykują się i umawiają na regularne dostawy naturalnego dobra, powstają kooperatywy. Na Lubelszczyźnie jest jeszcze dużo drobnych, tradycyjnych rolników, nie jesteśmy (jeszcze) tak zanieczyszczonym regionem/krajem, by z tego nie korzystać. Nie bójmy się kupować od "wiejskiej baby".


Nocą zsiadło mi się mleko, biorę się za robienie prawdziwych racuchów, z orkiszowej mąki i jabłek. Na dworze wciąż zimno, czekam na słońce.

W internecie krąży filmik, na którym trzy pokolenia wypowiadają się na temat zabaw swojego dzieciństwa. Najstarsze zakładało plantacje, środkowe bawiło się na trzepaku, najmłodsze - spędza czas wirtualnie. Ale czemu się dziwimy? Dawniej dzieci widziały rodziców w polu i w zagrodzie, wiedziały jak i po co pracują i naśladowały ich w zabawie. Dziś trudno sobie wyobrazić na czym polega praca rodziców, wiadomo tylko, że są z niej pieniądze zgromadzone w banku i wypłacane plastikową kartę. To i w co się bawić? 

Czy to je (dzieci) smuci? Nie, w takich czasach dorastają. Czy nas (dorosłych) to smuci? Tak, ale nasze czasy już nie powrócą. Moi teściowie są prawdopodobnie ostatnim pokoleniem w rodzinie, które wstaje co rano oporządzić krowę. Czy ja/Ty jesteśmy gotowi zająć ich miejsce? 

Ciepło - zimno, czyli kwiecień - plecień

Aktualnie w Lubelskim zimno, a kto dodatkowo jak ja jest zmarzluchem po chorobie, ten z pewnością nie pogardzi orkiszowo-fasolowym rosołem. Pamiętajcie, że komfort termiczny przede wszystkim - wychłodzona śledziona i żołądek nie pracują dobrze.


Nie jest to żaden przepis, raczej pomysł. Chodzi o to, by namoczyć na noc (osobno) a potem ugotować fasolę i orkisz, dodać do drobiowo-warzywnego lub wegetariańskiego rosołu i zjeść ze smakiem. Szczypta galgantu i bertramu albo kurkumy będzie jak najbardziej na miejscu.

Osobom, którym ciągle gorąco (doprawdy, nie wiem jak oni to robią), polecałabym raczej sałatę skąpaną w dobrym oleju (słonecznikowy, dyniowy) z dodatkiem wody i octu winnego, z ziołami i ziarnami orkiszu. Z kromką prawdziwego, żytniego chleba.

Ach, dzisiaj Światowy Dzień Czekolady, ja nie zapomnę zjeść solidnego kawałka, a Wy?:) Wybierajcie tę dobrej jakości.

09/04/2016

Piękna kuchnia św. Hildegardy

Prezentuję obiecany zestaw slajdów z sympozjum - miłego oglądania (oczywiście zdjęcia pokazują naturalne potrawy, nie są retuszowane ani w inny sposób "udoskonalane", choć oczywiście wykonywane z troską o estetykę).

na zdjęciu rosół z dynią - KLIK po przepis

kilka słów o leczniczych odmianach orkiszu - KLIK


 pełny zielnik - KLIK

więcej informacji o zalecanych - KLIK i zakazanych produktach - KLIK


zioła do kupienia tutaj - KLIK

na zdjęciu szarlotka - KLIK po przepis

przepisy: zdrowa "zupka chińska" - KLIK, kolorowe naleśniki - KLIK, lubelskie cebularze - KLIK

przepisy: makaron kasztanowy - KLIK, bezglutenowe gofry - KLIK, sznycel z cukinii - KLIK



Kilka słów podziękowań zamieściłam na stronie Polskiego Towarzystwa Przyjaciół św. Hildegardy - KLIK.

07/04/2016

Wegetariański, bezglutenowy... sznycel

Nie mają ze mną łatwo - kto zostaje w domu, ten pozuje, tym razem trafiło na męża. Danie bezmięsne i bezglutenowe, przewrotnie sznyclem nazwane. Zdaniem męża smaczne (oczywiście jako przekąska), przepis powędrował do Radia Warszawa - KLIK.



Tymczasem zamykam zimę w szafach, najwyższy już czas, bo stara mirabelka obsypała się kwieciem i lada chwila rozwiną się pączki jabłoni. W bibliotece trafiłam na "Okupację od kuchni" - wstrząsająca lektura na czas dobrobytu, aż wstyd narzekać, że nam czegokolwiek brakuje. Ludzie chcieli przeżyć, potem przeżyć godnie, teraz sami już nie wiedzą czego chcą. Na stole czerwone tulipany od Ewy, dodają koloru i energii potrzebnej mi na sobotę.

02/04/2016

Mimo-za zaprasza na sympozjum

Kochani,
wszystkich zainteresowanych kuchnią św. Hildegardy zapraszam na spotkanie jej miłośników do Lublina. Opowiem trochę o naturze pożywienia, potrzebie termicznego komfortu organizmu i życiu w harmonii. Szczegóły tutaj - KLIK, klik. Oczywiście zilustruję wszystko zdjęciami (poniżej dwa pierwsze slajdy). To co - widzimy się?:)