Aktualnie w Lubelskim zimno, a kto dodatkowo jak ja jest zmarzluchem po chorobie, ten z pewnością nie pogardzi orkiszowo-fasolowym rosołem. Pamiętajcie, że komfort termiczny przede wszystkim - wychłodzona śledziona i żołądek nie pracują dobrze.
Nie jest to żaden przepis, raczej pomysł. Chodzi o to, by namoczyć na noc (osobno) a potem ugotować fasolę i orkisz, dodać do drobiowo-warzywnego lub wegetariańskiego rosołu i zjeść ze smakiem. Szczypta galgantu i bertramu albo kurkumy będzie jak najbardziej na miejscu.
Osobom, którym ciągle gorąco (doprawdy, nie wiem jak oni to robią), polecałabym raczej sałatę skąpaną w dobrym oleju (słonecznikowy, dyniowy) z dodatkiem wody i octu winnego, z ziołami i ziarnami orkiszu. Z kromką prawdziwego, żytniego chleba.
Ach, dzisiaj Światowy Dzień Czekolady, ja nie zapomnę zjeść solidnego kawałka, a Wy?:) Wybierajcie tę dobrej jakości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję