Pogoda była ładna (czyli chłodna) a ja miałam wyjątkowe towarzystwo:) Mam cichą nadzieję, że będzie straszyć wróble i innych ptasich amatorów naszych winogron - z końcem lata kulki zaczną robić się fioletowe i dopiero wtedy się zacznie!
05/07/2016
Wyplątani
Zawalczyłam o przestrzeń balkonową z winoroślą. Co prawda zarastając dziko tkała nam firankę za oknem, co miało swój urok (KLIK), ale potrzebowałam przestrzeni do robienia zdjęć - winogrona tak pięknie w tym roku dojrzewają.
04/07/2016
Do września piechotą będę szła
Wierzcie mi - z trudem znoszę letnią, kolorową odsłonę bloga/świata. Z natury jestem bardziej... wyrazista, ciemniejsza, pochmurna, klasztorna. No ale jest lato, tak? - gwarne, kolorowe, gorące.
Oczywiście - te dwa letnie miesiące są bardzo potrzebne na dojrzewanie tego, co najlepsze. Pakuję więc dzielnie witaminę D pod skórę i idę boso na spotkanie września. Powyżej trochę slajdów, jakie zrobiłam dla Sklepu Hildegardy (zdjęcie agrestu jest autorstwa mojej córki:)).
02/07/2016
Kuchnia mojego dzieciństwa - ciasteczka przez maszynkę
Pamiętam jak asystowałam przy produkcji tych ciasteczek jako mała dziewczynka, a potem wyjadałam je z makutry, w której mama je przechowywała (to taka miska z rowkami do ucierania ciasta, dostałam ją w spadku). Cykl przepisów z jej kulinarnego zeszytu - na pamiątkę. Potrzebne będą: skwarki, ręczna maszynka do mielenia i specjalna nakładka ze wzorkami. Ktoś jeszcze ma coś takiego?
Składniki: 1 kilogram mąki (ok. 8 szklanek), pół kilograma skwarek zmielonych przez maszynkę, 3/4 szklanki cukru, 4 żółtka, 1 całe jajko, 3 łyżki kwaśnej śmietany, 1 cukier waniliowy, 1 łyżeczka proszku do pieczenia.
Zagnieść ciasto, wstawić do lodówki. Formować ciastka przez maszynę - upiec.
PS. Będzie więcej takich peerelowskich przepisów - zaglądajcie (również po szyszki z dmuchanego ryżu - KLIK).
Hej, czy to jest już kuchnia vintage?
Zagnieść ciasto, wstawić do lodówki. Formować ciastka przez maszynę - upiec.
PS. Będzie więcej takich peerelowskich przepisów - zaglądajcie (również po szyszki z dmuchanego ryżu - KLIK).
Hej, czy to jest już kuchnia vintage?
1 lipca - Dzień Psa
Już w dniu kota (klik) obiecałam sobie, że zamieszczę te archiwalne (z 2012 roku!) zdjęcia 1 lipca, i tylko troszkę nie zdążyłam;)
28/06/2016
Kosmetologia kuchenna
Lato jest gorące i suche, nasza skóra potrzebuje wtedy lekkiego schładzania i nawilżania, a nawet natłuszczania.W zeszłym roku robiłam domowe toniki z naparów ziołowych (szałwia i tymianek), wody i odrobiny jasnego octu (winnego lub jabłkowego). Nie mogłam też oderwać rąk od oleju kokosowego (tak pięknie pachnie!). Tego lata pokochałam olej z orzechów włoskich (nadaje się również do cer tłustych), arganowy i z migdałów (podobno najwyższy faktor ma olejek marchwiowy, ale do niego jeszcze nie dotarłam). Oczywiście wszystkie extra virgine i według zasady co jest dobre do wewnątrz, sprawdzi się również na zewnątrz.
Osoby o mocnej, z natury dobrze odżywionej, elastycznej skórze mogą sobie olać olejowanie, kto jednak jest kościsty, ma strzelające stawy, cienką skórę i delikatne żyły (to ja) olejowanie powinien pokochać. Analogicznie włosy: dobrze nawilżone, lejące wolą raczej płukanki z cytryną czy piwem, kto jednak ma tendencję do siana na głowie (co się nasila zwłaszcza latem), temu masaż głowy i włosów olejem kokosowym bardzo pomoże (można zostawić na noc, potem spłukujemy i myjemy).
Polecam również pilingi z oleju kokosowego (schłodzonego do konsystencji masła), cukru/grubo zmielonej kawy, można dodać odrobinę skórki z pomarańczy dla zapachu. Za to olej sezamowy, mimo dobrych właściwości, nie wiem jak Was, ale mnie rozbraja zapachem, no nie daję rady.
A dieta? Powinna być łagodnie chłodząca, ale nie wychładzająca. Ja nie rezygnuję z porannej owsianki, również z orkiszem, czy letnich kompotów. Nadal nie mogę oderwać się od quinoa i warzyw, nie jadam jednak mocno wysuszającej kaszy jaglanej, tę zostawiam wilgotnej jesieni. Typom gorącym polecam chłodzące sałaty, jajka, maliny, gruszki, owoce południowe, płatki nagietka i róż (tak, tak - są jadalne), babkę płesznik, kozieradkę, bazylię i ocet winny (odrobinę, by nie stłumić smaku). Wiadomo przecież, że nasza skóra korzysta również z tego, co dostarczymy jej od wewnątrz:)
Dlatego dobrego lata wszystkim życzę, korzystajmy (rozsądnie) z kąpieli słonecznych i jak najwięcej przebywajmy na świeżym powietrzu, w kontakcie z naturą, co wzmocni nasze viriditas (siłę życiową). Acha, oleje przechowujemy w butelkach z ciemnego szkła, z dala od słońca i nie zapominajmy o całkiem już chyba zapomnianych agreście i porzeczkach, co? Pozdrawiam:)
23/06/2016
Malwy miejskie
Nieprawda, że porastają tylko wiejskie przychacia, również miejskie przydroża:)
Lublin, Kalinowszczyzna, os. 40-lecia, lato 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















