18/11/2019

Praca wre

Zioła dostałam od Artioma z Ukrainy (zbierane przez jego matkę, dziękuję). Miętę, dziką różę i rumianek rozpoznałam od razu, lawendę (?) po chwili (a może to jednak macierzanka?) ale jeden susz pozostał tajemnicą (pokrzywa okazała się poziomką). Lipa jest z mojego zbioru. Mieszam, parzę - piję.



Na sklepowym blogu nowy przepis - KLIK. Jednogarnkowy z indykiem, dynią, jabłkiem i orkiszem. Powolutku krążę już wokół świąt, chce mi się maku i pierników. A Wam?

16/11/2019

Ostatnie liście

Po powrocie z Londynu robię przegląd włości. Kasztanowce już bez liści, za to z gołębiami, czereśnie opieszale szykują się do zimowego letargu - one gubią liście ostatnie. Zwinęłam podłogę z balkonu i chowam krzesła. Pogoda jeszcze dopisuje.



Czytam Wohllebena (Poczuj, dotknij, zobacz) i Happy Food 2.0. Długi tekst polecony przez Don't blink o matkach i córkach - KLIK. Trochę przegadany, ale kilka tez bardzo w punkt, może i Was zainteresuje. 

15/11/2019

Pasta z wędzonej makreli

Na pierwsze śniadanie gotuję sobie owsiankę na mleku (koniecznie ze szczyptą soli, żeby nie była mdła!). Z piwnicy przyniosłam do niej jagody w cukrze od Agnieszki. Do tego kawa. 



Na drugie jem chleb Tomka z pastą rybną i kiszonym ogórkiem (kanapki można zabrać ze sobą). To samo na obiad i kolację, bo lubię.

Pastę robi się błyskawicznie: wystarczy mięso oddzielić od ości i zmiksować blenderem z 2-3 łyżkami serka typu mascarpone albo gęstym jogurtem naturalnym i odrobiną kaparów. Zamiast kaparów może być drobno pokrojona skórka z kiszonych cytryn. Smaruję chleb, posypuję koperkiem (aktualnie mrożonym), kładę kiszonego ogórka albo chrupiące rzodkiewki. Obok naciąga herbata.


13/11/2019

Londyńskie smaczki

Piękna Portobello Road z kolorowymi domkami i kiermaszem różności.


Na Notting Hill wypatrzyłam Studio Kulinarne z aneksem foto. W witrynach książki i stylizacje, w głębi ciągi kuchenne i lampy. Zobaczcie - mój mały świat z londyńskim rozmachem :) Nawet fenkuły i ciecierzyca są!


Jeszcze chwilę pokołuję nad miastem, ale czas już osiąść na ziemi, ogarnąć się, dokończyć swoje sprawy. Ja jednak jestem małomiasteczkowa :)

12/11/2019

Londyn subiektywnie

Mieszkałyśmy na Lambeth Road, przemieszczały metrem/autobusem, pogodę miałyśmy rewelacyjną.



Zdjęcia robiłam komórką (jaka to wygoda!). 
Londyn w dwóch słowach? Cóż - zaskakująca metropolia.



Ale jeśli chodzi o jedzenie, to najlepszy domowy rosół pieczołowicie przez męża ugotowany, z ręcznie robionym makaronem, podany po przywiezieniu z lotniska :)

02/11/2019

Listopad

To wcale nie jest najbardziej depresyjny miesiąc w roku - ten dopiero za dwa miesiące.


Smażę pigwidła, tym razem z dodatkiem dyni - KLIK po przepis (można dać ozdobnej, wbrew pozorom są jadalne), zapuszczam włosy, chodzę w śmiesznej czapce, zmiany szukam w sobie.



Zobaczcie jak światło zmienia kolory. Miejsce i krzesło to samo co na poprzednim zdjęciu. Pigwowce od teściowej, moje w tym roku ktoś ukradł, pewnie na kneblówkę z pigwy - KLIK po przepis.