Z hyzopem (koniecznie) i jabłkami (opcjonalnie). Danie z jednej strony banalnie proste, z drugiej - wykwintne, odżywcze i bardzo smaczne. U nas na Trzech Króli. Szczegółowo o hyzopie przeczytacie na blogu Klaudyny Hebdy -
klik.
Składniki: kurczak zagrodowy, 100g masła, 1 łyżka hyzopu, pół łyżki bertramu, pół łyżeczki galgantu i pieprzu kubeba, 2 łyżki soli bez antyzbrylaczy, 1-2 małe cebule, kilka ząbków czosnku, opcjonalnie 2-3 jabłka.
Kurczaka płuczę i osuszam, obsypuję solą. Wkładam go do żaroodpornego naczynia z przykrywką. Masło rozpuszczam z przyprawami, polewam nim kurczaka (również w środku), rozsmarowuję. Do środka kurczaka wrzucam cebulę i czosnek. Jeden z ząbków kroję na plasterki i posypuję mięso. Tak przygotowanego zostawiam na noc w lodówce.
Następnego dnia piekę w 200 stopniach półtorej-dwie godziny: po pół godzinie przekręcam go na drugą stronę, po kolejnej zlewam wytopiony tłuszcz, ostatnie pół godziny piekę w otwartym naczyniu, dokładając przekrojone na pół jabłka. Kilka razy podlewam mięso wytopionym tłuszczem, żeby zrobiła się ładna skórka.