26/10/2017

Żelatyna do picia

Sporo idzie mi na jedzenie, ale może mniej na leki? Codziennie piję żelatynę, bo zwiększa elastyczność ciała i wpływa pozytywnie na stawy i kości. Zjadam też zupy kolagenowe  (klik po przepis) i nie odmawiam jak teściowa częstuje galaretą z nóżek (o szprotkach wspominałam?). Mam słabą tkankę łączną i nie chcę wpaść w kłopoty. Dzięki Ci Julito Bator (Młodziej, piękniej, zdrowiej) za tani i prosty sposób na zdrowie.



Dwie łyżeczki żelatyny rozpuszczam w niewielkiej ilości wrzącej wody, dodaję sok z pomarańczy (lub cytrynę z wodą) i piję codziennie. Dobrze smakuje. Wiedzieliście, że żelatyna dodatkowo poprawia trawienie nabiału i ziaren? Naturalnie przy kuracji kolagenowej ważna jest też duża porcja warzyw, najlepiej zielonych.

25/10/2017

Jedzenie jest cenne, ale czy musi być drogie?

Najpierw zależało mi na tym, by jedzenie było przede wszystkim odżywcze (bo ważne jest co jemy i co nas zżera). Potem chciałam, żeby było również ładne, apetycznie podane (fotogeniczne a nawet fotogenialne). Teraz frapują mnie dwie rzeczy: smak (a dokładniej łączenie smaków) i nie marnowanie jedzenia. Dziś o tym drugim.


Wraz z drożejącą żywnością i świadomością ekologiczną nie sposób nie odnieść się do cen, które rozumiem jako kompromis między jakością a taniością. Lubię traktować żywność jako skarb. Staram się jednak oszczędzać na obsłudze marketingowej, pośrednikach i transporcie, towarzyszy mi stała troska o to, by marnować jak najmniej (efekty bywają jednak różne i raczej niezadowalające). Za najbardziej cenną uważam żywność, jaką dostaję od teściów, wyprodukowaną czy wykarmioną przez nich od ziarenka. Czasem zdarza mi się jednak zaszaleć i kupić np. kaszę coix, mąkę sorgo, "mleko" migdałowe. W październiku - miesiącu oszczędzania (na zimowe kurtki i buty, rzecz jasna) - wybieram lokalsów. Masło (drożeje, bo wzrasta na nie popyt w USA) najlepiej jest kupować z małych, regionalnych mleczarni, które nie eksportują, nie dajcie się jednak zwieść mniejszej zawartości tłuszczu czy miksom. Po taniości jest kasza gryczana, pęczak, kapusta, mąka żytnia, marchew, pietruszka, korzeń selera i spiżarniane zapasy.

W tym roku udało mi się zawekować sezonowe nadwyżki, przy czym zamykałam po prostu: maliny, pomidory (soki), dynię (pieczone puree), jabłka (smażone, bez cukru), mąż grzyby. Bez szaleństw, co daje nieograniczone możliwości potem. Przełamuję się też i gotuję na warzywach podwiędniętych, z których jedynie uszła woda (oczywiście żadnej pleśni). A jednak ciągle wydaje mi się, że na jedzenie wydaję za dużo.

23/10/2017

Bułeczki dyniowe z pomarańczowym lukrem

Rewelacyjne połączenie: dynia, orkisz i pomarańcze. Córka na diecie "zamień chemię na jedzenie" z konieczności, ja - dla przyjemności. A w moim kulinarnym książkościsku temat smaku.


Składniki: 3 i pół szklanki jasnej mąki orkiszowej i odrobinę do podsypywania ciasta, pół-3/4 szklanki pieczonego pure z dyni, 1 saszetka suszonych drożdży (9 g), 1 szklanka letniego mleka, 1 łyżka cukru, 2 łyżki miękkiego masła, 1 łyżeczka soli, na lukier: cukier puder i sok z pomarańczy.

Mąkę przesiewam do dużej miski, wsypuje drożdże i mieszam. Mleko podgrzewam z masłem i cukrem, wlewam do mąki, dodaję sól i pure z dyni. Wyrabiam elastyczne ciasto najpierw w misce, potem na blacie (zagniatam około 10 minut), lekko podsypując mąką. Wyrobione zostawiam na godzinę - dwie do wyrośnięcia (aż podwoi swoją objętość, w chłodnym mieszkaniu zajmuje to dłużej). Potem krótko zagniatam, rwę po kawałku i toczę kulki wielkości piłki pingpongowej, lekko spłaszczam. Zostawiam je do wyrośnięcia na 15 minut, można posmarować rozmąconym żółtkiem. Piekę 20 minut w rozgrzanym do 200 stopni piekarniku, na dno którego stawiam żaroodporne naczynie z wrzątkiem. Studzę na kratce.

Robię lukier ukręcając cukier puder z sokiem z pomarańczy do odpowiedniej, gęstej konsystencji. Smaruję nim bułeczki (można posypać kandyzowaną skórką, jeśli jest bez konserwantów). Idealne do kawy!


22/10/2017

Fejsograf

Próbuję wstrzelić się w słupki oglądalności, z marnym skutkiem, co bardzo psuje mi radość z pracy. Postanowiłam więc nie przejmować się tą stroną mocy.

Nie od dziś wiadomo, że nie mam natury przedsiębiorcy tylko duszę artysty, robię co umiem i co chcę robić. Fejsograf jako wykrywacz popularności wskazuje jednak, że moje szanse na sukces są marne. Czy to wystarczający powód, żeby zaniechać albo oddać się populizmowi? 

Wraz z wiekiem coraz bardziej cenię prawdę o sobie. Chciałabym na przykład lubić powieści, ale nie lubię. Wolę rozmowy, eseje, rozważania. Słodkie kłamstwa utrudniają podejmowanie trafnych decyzji. Niech będą więc gorzkie prawdy. 

17/10/2017

Lapidaria codzienne

"Zaparz herbatę z nisko zmineralizowanej wody butelkowej - będzie miała lepszy smak. Nie przegotowuj wody - traci wtedy dużo tlenu i pogarsza się jej jakość. Nie gotuj dwa razy tej samej wody - taka woda zawiera związki rakotwórcze i sole powodujące kamienie nerkowe"* - uśmiecham się do Was znad wczorajszej kranówy, życie jest takie niebezpieczne... 😉🍵🍵


* tekst z Weranda Country 11/2017