I jeszcze trudniejsze - jak go przeżyć?
A mimo to wyruszyłam z motyką - chciałoby się powiedzieć na słońce, ale nie - na skrzynki i posadziłam od nowa to, co nie wzeszło albo zostało zeżarte przez szkodniki.
Kocią uważność - polecam.
I jeszcze trudniejsze - jak go przeżyć?
Pomrowy dzielą się ze mną moim marnym plonem (chociaż koper to akurat zeżarły w całości). Na wyścigi z z kwiczołami zjadam czereśnie. Dziczeje mi nać, przerastają zioła, króluje niezaplanowane o(d)puszczenie.